Trwa wczytywanie...
Ten artykuł pochodzi ze starej wersji portalu WMASG, dlatego jego wyświetlanie może odbiegać od standardów obecnego systemu.

Jak zrobić słabą imprezę ASG?

28.03.2018 Autor: J.K. Komentarze: 84

Zorganizowanie naprawdę kiepskiej imprezy ASG wymaga o wiele więcej oślego uporu, samozaparcia i odporności psychicznej i niż przygotowanie pierwszorzędnego zlotu. Wielu z Was może wiedzieć, jak się za to zabrać. Dlatego też powstał ten poradnik.

Od czasów cieszącego się ponurą sławą Falkenhorsta nie miałem okazji uczestniczyć w totalnie położonych "manewrach". Jak na złość, wszystkie na których ostatnio się pojawiałem trzymały - wyższy lub niższy, ale jednak - poziom. Zaczyna się to robić trochę nudne, więc myślę, że poniższa lista przyda się każdemu, kto chce wybić się z tłumu i przygotować tak słabą imprezę, że trauma przetrwa przez lata.

Problem w tym, że ludzie myślą, jakoby w knoceniu nie było nic trudnego. Nieprawda! Żeby stworzyć zły zlot/scenariusz musisz się niezwykle przyłożyć. Same chęci nie wystarczą. Niemały talentu, upór, konsekwencja, przekonanie o własnej nieomylności, odporność na wiedzę i oszczędne gospodarowanie prawdą to tylko niektóre cechy jakie powinien posiadać zdolny inaczej organizator.

Mam nadzieję, że poniższa lista pomoże Wam ugryźć temat od kwestii technicznej i już niedługo będziemy mogli podziwiać wysyp niezwykle żałosnych zlotów i wydarzeń. Oczywiście mowa o imprezach - nazwijmy to - "masowych". Mil-simami zajmiemy się w swoim czasie.


 


Jak stworzyć beznadziejną imprezę w SIEDMIU prostych krokach?


KROK 1: To gracze są dla Ciebie, a nie Ty dla graczy.


Listę otwiera założenie, które dla Ciebie zawsze powinno być Najwyższym Pryncypium. Pamiętaj o tym i powtarzaj to sobie codziennie - to Ty masz Plan. To Ty masz Wizję. To Ty jesteś Nieomylny. To do Twoich wyśrubowanych wymagań powinni dostosować się ludzie. Jeżeli ośmielili się na coś narzekać, oznacza to jedynie, że nie dojrzeli jeszcze do poziomu jaki prezentuje Twoje Dzieło. Jeżeli coś nie funkcjonuje prawidłowo - gracze za mało się starali. Jeżeli nie bawią się dobrze - na pewno mają negatywne nastawienie i złośliwie chcą zrobić Ci czarny PR, bo są po prostu zazdrośni.

W ogóle nawet nie ma opcji, żeby coś poszło źle - jeżeli działa tak, jak działa to znaczy, że tak ma być, a inni się nie znają.


 



KROK 2: Ratuj czytelnictwo w kraju.


Eksperci od lat biją na alarm, że Polacy z roku na rok czytają coraz mniej. Tak być nie może! Przed imprezą wyprodukuj tonę dokumentów, których znajomość będzie niezbędna (podkreślam - NIEZBĘDNA) do zrozumienia czegokolwiek, co dzieje się na terenie. Kilkunastostronicowe regulaminy, aneksy do regulaminów, szczegółowe tło historyczne wyimaginowanych krain toczących nieistniejącą wojnę, wymyślne procedury... Ludzie kochają takie rzeczy.

Pamiętaj, że człowiek to ciekawska istota - informuj graczy o wszystkim. Najlepiej, jeżeli co jakiś czas będziesz zmieniać niektóre punkty regulaminu i generalnie skomplikujesz trochę zasady takiego np. respienia się, czy ładowania kulek do magazynka. Stwórz na to skomplikowany wzór albo jakiś dziwny mnożnik z kilkoma miejscami po przecinku. W Prawdziwym Wojsku też masz dziwne i niezrozumiałe procedury, więc doda to Twojej imprezie realizmu.


Aha, i nie staraj się za bardzo wyeksponować najbardziej niezbędnych informacji (poza numerem konta, bo bez tego ani rusz). Spostrzegawczość w airsofcie to rzecz nieodzowna i każda sposobność do treningu jest jak najbardziej pożądana.


 

KROK 3: Pamiętaj, aby całość nie przesłoniła Ci szczegółów


Częściowo połączone z punktem powyższym.

Bądź bardzo, ale to bardzo drobiazgowy. Pamiętaj, że takie detale jak kolor tła na stronie internetowej, logo wydarzenia, zdjęcie w tle na fanpage'u, czcionka w newsletterze, nazwy stron konfliktu, czy imiona postaci w tle fabularnym to nie trzeciorzędne głupoty, ale kwestie nieomal życia i śmierci, których perfekcja jest NIEZBĘDNA.


Nikt nie chce przecież uczestniczyć we wieśniackim zlocie, który ma brzydkie logo, czyż nie?

Mechanice rozgrywki nie musisz poświęcać aż takiej uwagi, ale jeżeli już za coś się weźmiesz to zrób to nadporządnie - pamiętaj żeby szczegółowo rozpisać każdą czynność, uwzględniając wszystkie możliwe okoliczności i sytuacje. Generalnie komplikuj jak się da, żeby maksymalnie odwzorować niełatwą, moralnie niejednoznaczną wojenną rzeczywistość. Oczywiście wyrywkowo kontroluj graczy z przestrzegania Twoich procedur. Nie wahaj się ich publicznie opieprzać, wysyłać karnie do respa tak często, aż się nauczą, ewentualnie karnie usuwaj ich z terenu gry.

W ogóle takie przyziemne, podłe rzeczy jako toalety, śmietniki i zapewnienie wody do mycia to sprawy niegodne Twojej osoby. Ty zostałeś przecież stworzony do bardziej górnolotnych rzeczy. Zresztą w Prawdziwym Wojsku braki na froncie też występują, więc o co w ogóle chodzi?


 

KROK 4: Bądź wyrozumiały.


Aczkolwiek tylko dla siebie.

Jesteś przecież wyłącznie człowiekiem i każdemu zdarzają się potknięcia. A poza tym wszyscy powinni być dozgonnie wdzięczni, że Tobie się Chciało. Oni przyjechali tylko się tu bawić, a to Ty ciężko pracowałeś całe miesiące, żeby Twoja Wizja się urzeczywistniła.

Może bez przesady z tą ciężką pracą, ale jednak coś zrobiłeś, prawda?

Nie Twoja wina, że nie dojechały obiecane pojazdy, a sam zlot okazał się po prostu zwykłym "mytuwytu" za niemałe pieniądze! Na Prawdziwej Wojnie też nie zawsze jest kolorowo, a Ty miałeś dużo innych, ważnych i owianych tajemnicą obowiązków.


Jak ktoś ma pretensje, że od początku imprezy siedzi w krzakach i nic się nie dzieje, to niech siedzi, ale cicho. Na Prawdziwej Wojnie jakby dostał rozkaz, to by nie było marudzenia, a nawet cieszyłby się, że nie ma nic do roboty!

Graczy karaj zaś bez litości za łamanie reguł! Muszą mieć w końcu do Ciebie szacunek i poczuć ten "wojskowy dryl", po który tu przecież przyjechali, prawda? Ktoś wyszedł za teren gry? To oszust sabotujący Twoją pracę! Won do domu! Ma problem, bo nigdzie nie było zaznaczonego ograniczenia? Na mapie jest linia. Trzeba było nauczyć się ją czytać. Przecież była do samodzielnego wydrukowania na 14 stronie regulaminu. A że czarno-biała i niewyraźna? To mógł zrobić lepszą i podzielić się z innymi, a nie teraz stękać.


 

KROK 5: Obiecuj, obiecuj i jeszcze raz obiecuj.


Stara, dobra demokratyczna zasada głosi - "nikt Wam nie da tyle, ile ja Wam obiecam".

A nic tak nie przyciąga uczestników jak obietnice.

Więc obiecuj. Obiecuj pojazdy. Obiecuj racje żywnościowe. Obiecuj miejsca w Prawdziwych Wojskowych Namiotach. Obiecuj naszywki. Obiecuj koszulki. Obiecuj codziennie ciepły posiłek. Obiecuj szkolenia z taktyki. Obiecuj profesjonalną łączność i łańcuch dowodzenia. Obiecuj dużo. Nie ma znaczenia, co dokładnie obiecasz, bylebyś obiecał tyle, ile Ci ślina na język przyniesie. Będziesz się martwić później, a najlepiej to wcale.


Statystycznie, im więcej obiecasz, tym więcej z tego zrealizujesz, jasne? Do tego, możesz nawet zrealizować wszystkie obietnice w wersji budżetowej. W razie czego zasłoń się jakimś zapisem w regulaminie. Nikt w końcu nie mówił, że pojazdy nie mogą kartonowymi atrapami, racja żywnościowa to dwie chińskie zupki, obszary CQB to korytarze ze "strecza", a profesjonalna łączność będzie polegać na wydzieleniu kanałów PMR i umieszczeniu na stronie zerżniętej z Wikipedii procedury MEDEVAC.

Poza tym obietnice, deklaracje i sugestie nie muszą mieć pokrycia w rzeczywistości. A może muszą? Nieważne. Większość ludzi też tego nie wie.

 


KROK 6: Bądź nieuchwytny.


Niektórzy mali ludzie mogą nie doceniać Twojego Poświęcenia i mogą domagać się "wyjaśnień" (jak gdyby im się należały. Płacili za imprezę, a nie wyjaśnienia - pamiętaj!)

Dlatego musisz opanować bycie nieuchwytnym jak ninja. Objawiaj się w kilku miejscach jednocześnie (tzn. jak ktoś dobija się z pretensjami telefonicznie, to mów, że jesteś już na innym spotkaniu i rozwiązujesz bardzo palące kwestie). Zawsze gdzieś się spiesz. Miej w uchu słuchawkę Bluetooth albo od radia (wyłączonego) i w niewygodnych momentach rozmowy uciszaj ludzi gestem i udawaj, że ktoś nadaje WAŻNE INFORMACJE, po czym rzucaj "OK. Będę za 5 minut!", wejdź do samochodu i odjedź na stację benzynową po hot doga.


Poinstruuj swoich wspólników - jeżeli ich masz - żeby mówili graczom, że "sprawa nie leży w ich kompetencjach", a Ty będziesz w sztabie za godzinę. Możesz też jednego z nich wyznaczyć na kozła ofiarnego, którego obarczysz całą winą za niepowodzenie imprezy.

Jeżeli jednak zostaniesz osaczony, bez możliwości odwrotu - nagrywaj całą sytuację i na wszystkie zarzuty odpowiadaj z bezczelnym uśmiechem, protekcjonalnym tonem - "Panowie, ale o co macie pretensje? Przecież wszystko jest napisane w regulaminie, który zaakceptowaliście dokonując płatności. Inni gracze bawią się WSPA-NIA-LE, a tylko Wam coś ciągle nie pasuje".


Oczywiście nie wahaj się przedstawiać fałszywym nazwiskiem/ksywą. Każdemu możesz podać inną. Będzie zabawniej.

 


KROK 7: Marketingiem załatasz wszystko


Twoim priorytetem powinno być promowanie imprezy wszystkimi dostępnymi środkami. Łączy się to trochę z punktem o obietnicach, ale nie do końca.

Oczywiście ktoś będzie o te obietnice pytać i trzeba im coś odpowiadać.

W tym celu opanuj marketingowe stosowanie eufemizmów, sofizmatów i niedopowiedzeń. Olewaj bardziej szczegółowe pytania, ewentualnie odpisuj, że więcej będzie wiadomo "już niedługo", że "musisz skonsultować się z zespołem", albo że "to niespodzianka która zapadnie Wam w pamięć na lata". Oczywiście więcej nie wracaj do tematu.


Zamiast "niedopracowany" mów "na bieżąco udoskonalany", zamiast "nie mieliśmy na to pomysłu" mów "pozostawiliśmy to inwencji graczy", teren nie jest mały, ale "nastawiony na ciągłą akcję", mapy nie są "niedokładne", ale "nowatorsko położyliśmy nacisk na działania zwiadowcze" itd. itp.

Pamiętaj przy tym, że obietnice same się nie sfinansują i ktoś musi za nie zapłacić. Oczywiście nie Ty. Ty już inwestujesz w imprezę swój czas. Najlepiej więc, jeżeli impreza będzie droga. W ekskluzywnych restauracjach dostajesz mało jedzenia za duże pieniądze, a płacisz za "prestiż", "korzyści niematerialne" i "obsługę". Najwyraźniej to działa, więc zrób to samo.


Do tego dzwoń, mailuj, informuj, postuj... Sprawiaj wrażenie, że przygotowania idą pełną parą, nawet jeżeli od miesięcy drepczą w miejscu. Parafrazując klasyka - jak będziesz kłapać paszczą o swojej imprezie, to w oknach mają się witraże robić. Najlepiej jeżeli załatwisz też sobie kilku sponsorów i patronów medialnych. To niezwykle efektywnie nakręca tzw. "hype".

 


Podsumowanie


Zorganizowanie z premedytacją żałosnej imprezy wymaga od Ciebie wielu wyrzeczeń. Przede wszystkim musisz wyrzec się własnej godności. Bardzo pomaga w tym kręgosłup moralny o giętkości węża ogrodowego.

Pamiętaj, że Twoja impreza ma przypominać tort bezowy - ładnie opakowany, a w środku pusty, nic niewnoszący do jadłospisu i powodujący mdłości.


Nie zapomnij też o koźle ofiarnym, na którego zrzucisz winę za niepowodzenia. Powinien to być młody/łatwowierny/umiarkowanie domyślny człowiek (najlepiej wszystko naraz). Możesz nawet zachować czystą kartę i zorganizować kilka fatalnych zlotów w różnych miejscach Polski.

Na koniec mój ulubiony pomysł - pójdź do banku, gabinetu lekarskiego, na targi czy gdziekolwiek, gdzie leżą wizytówki z nazwiskiem konkretnego człowieka. Rozdawaj je niezadowolonym graczom z prośbą o kontakt po imprezie i obserwuj jak płonie świat.

Nie zapomnijcie podzielić się z nami swoimi wspomnieniami z najgorszych imprez, na jakich byliście, ewentualnie o Waszych pomysłach na zorganizowanie jak najżałośniejszego zlotu. Liczymy na Waszą kreatywność!


PS.: A poważniej mówiąc - mam nadzieję, że powyższa lista przyda się mniej lub bardziej początkującym organizatorom, wyjaśniając mniej więcej to, czego należy BEZWZGLĘDNIE UNIKAĆ. Po prostu róbcie imprezy z myślą o tym, żeby gracze bawili się wyśmienicie. Pamiętajcie, że najlepsze gry i zabawy to takie, co mają PROSTE REGUŁY. No i pamiętajcie, że ludzie jadą do Was w pierwszej kolejności po epickie akcje i ciekawe wspomnienia, a nie po naszywki, koszulki i inne bzdety. 

Zdjęcia pochodzą z reportażu ze zlotu Combat Alert 8. Jak widać - tam poszli na łatwiznę. Są pojazdy, scenariusz, pozoracja pola walki i wojsko.

Oceń i skomentuj