Trwa wczytywanie...

Modify XTC PDW

02.12.2018 Autor: Czoper Komentarze: 0

Testujemy replikę, której prototyp oglądaliśmy na targach IWA 2017.

Rodzina karabinków XTC (eXtreme Tactical Carbine) produkcji Modify powiększyła się właśnie o trzecią replikę – karabinek XTC PDW. Poszczególne modele różnią się przede wszystkim długością lufy i łoża. XTC PDW posiada ponadto charakterystyczną kolbę wzorowaną na kolbie PDW do HK416C z przedłużoną stopką.



W zestawie:
– magazynek na 190 kulek,
– dodatkowe ramię dociskowe komory HopUp,
– instrukcja w języku angielskim,
– mała paczka kulek,
– kluczyk do regulacji muszki.
– Ponadto naklejka, plakietka na rzep, bransoletka i papierowe tarcze.

Wymiary karabinka:
– waga 2,9 kg,
– długość 590-675 mm,
– długość lufy 205 mm,
– średnica lufy 6,1 mm.

Deklarowana przez producenta prędkość wylotowa 270 fps (+/- 10).

Jak widać solidne opakowanie wykonane jest z kartonu i bez zarzutu spełnia funkcję ochronną. Poszczególne elementy zestawu umieszczone są w gniazdach wyciętych w wielu warstwach tektury.



Po wzięciu do ręki, replika robi doskonałe wrażenie. Nie ma najmniejszych luzów, pewnie leży w dłoniach i jest bardzo poręczna. Większość elementów pokryta jest czarną matową farbą o drobnoziarnistej fakturze. Niestety w praktyce powłoka okazuje się mało odporna na uszkodzenia mechaniczne. Pierwsze przetarcia na krawędziach pojawiają się bardzo szybko.



Według informacji od producenta, podstawowym materiałem konstrukcyjnym jest aluminium. Z niego wykonany jest korpus, łoże w systemie Keymod, lufa zewnętrzna, niektóre elementy kolby oraz manipulatory. Stalowy jest spust, tłumik płomienia oraz prowadnice kolby. W materiałach informacyjnych korpus określany jest jako „billet style”, czyli w stylu frezowanych z kawałka walcowanego aluminium. Kluczowym jest chyba słowo „style” – nigdzie nie znalazłem informacji o frezowaniu korpusu repliki.


Ciekawa jest otwierana dźwignią przeładowania klapka okna wyrzutnika. Jest wykonana z polimeru i posiada fakturę plastra miodu. Po otwarciu klapki  na czas regulacji komory Hop-Up można zablokować atrapę zamka w tylnym położeniu. 



Składane przyrządy celownicze wykonane są z tworzywa i ręcznie podnoszone do pozycji roboczej.



Niestety w żaden sposób nie „zaklikują się” w tym ustawieniu i trzeba liczyć się z tym, że będą się przekrzywiać w kontakcie z oporządzeniem. 



Muszka regulowana jest w pionie, a przeziernik w poziomie. Przeziernik posiada dwie nastawy – niestety przerzucają się bardzo lekko i również nie zaklikują w położeniach roboczych.



Jak widać na zdjęciach, przyrządy montowane są na szynie Picatinny.

Replika wyposażona jest w 7-calowe łoże w systemie Keymod. Łoże wykonane jest z aluminium z wykorzystaniem technologii CNC. Po bokach i u dołu jest po 5 gniazd montażowych. Na górze szyna montażowa Picatinny jest niemal idealnie zgrana wysokością z szyną komory zamkowej. Łoże montowane jest za pomocą dwóch śrub dociskowych. Stabilność zamocowania jest wzorowa.


Pod łożem na wykonanej na cyfrowych obrabiarkach lufie zewnętrznej osadzone są atrapy przewodu i bloku gazowego. Lufa zakończona stalowym tłumikiem płomienia z lewoskrętnym gwintem 14 mm.


Umiejscowione wyłącznie z lewej strony korpusu skrzydełko selektora pracuje w zakresie od 0 do 90 stopni. Nastawa na ogień pojedynczy jest po obróceniu skrzydełka o 45 stopni. Obrót o 90 stopni to nastawa na ogień ciągły.
Chwyt pistoletowy wydaje się być węższy od standardowych, ale to tylko wrażenie. Nie posiada przetłoczenia rozdzielającego palce, a w tylnej części płynnie zachodzi na korpus karabinka. Boczne powierzchnie posiadają fakturę ułatwiającą pewne trzymanie. Wewnątrz chwyt posiada wklejone mosiężne gwintowane tulejki na śruby dekielka oraz sprytnie wymyśloną przestrzeń do poprowadzenia przewodów. Dekielek żebrowany, w połowie ażurowy. Nie zastosowano podkładki dystansowej do silnika. Montaż i regulacja silnika śrubami odbywa się przy pomocy klucza imbusowego.


Kolba w stylu HK416C jest wykonana całkowicie z metalu, prowadnice są stalowe, a pozostałe elementy z aluminium. Przedłużona stopka kolby wykonana jest z polimeru. Regulacja długości posiada 4 pozycje. Po przesunięciu dalej, prawa prowadnica która jest krótsza, wysuwa się z gniazda i pozwala obrócić kolbę. Znakomicie ułatwia to dostęp do miejsca na akumulator. Lewa prowadnica jest zabezpieczona przez wysunięciem, co uniemożliwia przypadkowe odłączenie kolby od karabinka. Miejsce na akumulator przewidziano w tubie. Jest go bardzo niewiele. W rurce o średnicy wewnętrznej 25 mm i długości 125 mm musi się zmieścić akumulator, wtyczka typu T i bezpiecznik mini. Testowy akumulator LiPo 11,1 V 1400 mAh nie zmieścił się.
Na dnie tuby widać też gniazdo na klucz imbusowy 4 mm. Niewielki ruch w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara pozwala wyciągnąć sprężynę główną i prowadnicę.


Magazynek typu mid-cap na 190 kulek jest wykonany z polimeru. Siedzi w gnieździe z minimalnym luzem.



Rozbieranie karabinka

Zdjęcie komory zamkowej nie nastręcza najmniejszych trudności. Jak w wielu innych replikach należy wybić przedni pin łączący obie części korpusu i przesunąć komorę zamkową do przodu. Dźwignia przeładowania połączona jest sprężyną z gearboxem – wysuwamy sam korpus z łożem i lufami (zewnętrzną i wewnętrzną).

Wyjęcie gearboxa z komory spustowej jest bardziej skomplikowane i przebiega inaczej niż w większości replik AR-15. Po pierwsze jeśli dotychczas nie wyjęliśmy sprężyny z prowadnicą czas zrobić to teraz. Bez tego nie wyjmiemy gearboxa, bo gniazdo prowadnicy sprężyny znajduje się w tubie wkręconej w korpus – nie wyjęta sprężyna nie pozwoli ruszyć szkieletu.
Po wyjęciu sprężyny wybijamy tylny pin nad chwytem pistoletowym i kołek nad spustem. Warto zaznaczyć, że piny łączące obie części korpusu są zabezpieczone przed wypadaniem i nie zginą.
Wykręcamy śrubę mocującą skrzydełko bezpiecznika i zdejmujemy samą dźwignię uważając przy tym na sprężynkę i kulkę pod spodem. Nie ruszamy zatrzasku magazynka – inaczej niż w większości replik AR-15 nie jest powiązany ze szkieletem i nie trzeba go wyciągać. Ciekawa jest jego konstrukcja: oporem dla sprężyny jest pierścień Seegera, do którego jest dostęp od góry dopiero po wyjęciu szkieletu z korpusu.
Po wybiciu pinów wyjmujemy gearbox. Prawdopodobnie wypadnie teraz krzywka łącząca skrzydełko z płytką selektora.
Problemem pozostają przewody. Nie znalazłem sensownego i nieinwazyjnego sposobu na przejście przewodami z wtyczką przez sztycę i tył korpusu karabinka, przez co z samym gearboxem pracowało mi się wyjątkowo niewygodnie.

Części wewnętrzne

Komora Hop-Up i lufa wewnętrzna.
Komora wykonana jest z tworzywa i posiada regulację pokrętłem wokół osi lufy. Fabrycznie zamontowano ramię dociskowe z zaokrąglonym elementem roboczym. W zestawie z repliką otrzymujemy dodatkowe ramię, którego kształt przystosowany jest do współpracy z klasycznym walcowatym dystanserem. Komora jest dociskana do gearboxa stożkową sprężyną nałożoną na lufę (szerszą stroną w kierunku wylotu lufy).


Gumka HopUp jest standardowa o kolorze czarnym.
Lufa wewnętrzna jednorodna (nie Hybrid) wykonana z mosiądzu. Średnica wewnętrzna 6,1 mm.
Okienko na ramię dociskowe systemu HopUp jest powiększone.



U wylotu niewielkie przetoczenie, w którym osadzono gumowy o-ring centrujący lufę.



Przewód lufy nie posiada na końcu stożkowej korony. Ma natomiast niewielką komorę o większej średnicy mającą pełnić podobną funkcję i poprawiać celność.



Gearbox i części współpracujące

Szkielet to mocno zmodyfikowana wersja 2 – niewymienna ze standardową w razie pęknięcia. Cecha charakterystyczna to tył otwarty na wysokości cylindra – napisałem wcześniej, że sprężyna wraz z prowadnicą podparta jest w dnie tuby wkręconej w korpus.
Ponadto mamy tu okienko do kontroli AOE oraz oś zapadki przeciwpowrotnej (anti-reversal) z nacięciem na mały płaski śrubokręt. Odblokowanie zapadki ułatwia ustawienie tłoka w przedniej pozycji.



Łożyska kulowe 8 mm dla silnikowego i tłokowego koła zębatego. Koło środkowe wyposażone w centralne łożyskowanie obraca się na stalowych tulejkach.



Wracając do łożysk. Wbrew temu co można wyczytać w kilku recenzjach, nie są to łożyska ceramiczne, ale bardzo dobrej jakości cechowane przemysłowe łożyska klasy 5 (klasy: 1, 3, 5, 7, 9 - im wyższa tym lepiej).
Przerywacz jest stalowy, standardowy.



Zespół styków, blokada spustu i współpracujące sprężynki również to również standard. Przewody elektryczne są sztywne, cienkie i w twardej izolacji.



Spust i z zapadka przeciwpowrotna zrobione ze stali. Spust płaski, ażurowany i pionowy.



Koła zębate są stalowe i bardzo precyzyjnie wykonane (CNC).



Niestety niestandardowe – dedykowane do replik XTC. Koło środkowe ma średnicę 27,72 mm, podczas gdy standardowe 32,67 mm. Na zdjęciach zestawiamy koła Modify XTC ze standardowymi (Tornado). Modify zawsze po lewej.



Jak napisałem, koło środkowe ma centralne łożyskowanie. Jest podparte na 2 niezależnych łożyskach kulkowych. Lepiej widać to na poniższych zdjęciach. Oś jest stalowa i wsuwana.



W układzie pneumatycznym jest aluminiowy cylinder o fakturze wafla, aluminiowa głowica z dwoma o-ringami i uszczelniona dysza z tworzywa sztucznego. Mimo lufy długości tylko  205 mm zastosowano cylinder typu 1.



Głowica cylindra z płaskim gumowym elementem tłumiącym.



Długość dyszy – 22,15 mm, a więc inaczej niż w większości replik AR-15.



Głowica tłoka jest aluminiowa, płaska i z ośmioma otworami. W pełni łożyskowana.



Tłok stworzony jest z budzącego zaufanie tworzywa, z 10 stalowymi zębami. Przedostatniego zęba nie ma.



Listwa popychacza standardowa. Cały układ wygląda wyjątkowo solidnie i podczas testów „strzykawkowych” zapewnia ponadprzeciętną szczelność.



Sprężyna posiada jednakowy skok. Prowadnica jest metalowa i łożyskowana, konstrukcyjnie dedykowana do XTC PDW.



Ze względu na sposób pracy selektora, płytka selektora ma unikalny kształt.



Silnik długi MPI 22T oznaczony jako torque. Według informacji producenta posiada neodymowe magnesy. Opór podczas obracania wałka palcami wyraźny, ale niewielki.

Mechanizm mimo bardzo precyzyjnie wykonanych części zmontowany z przeciętną starannością. Koła zębate posiadają znaczne luzy poprzeczne. Smarowanie bardzo oszczędne.

Charakterystyczny i moim zdaniem kontrowersyjny jest zaczep atrapy zamka mocowany do gearboxa.



Według mnie stanowczo zbyt zegarmistrzowski w konstrukcji i wymiarach – pierścień Seegera utrzymujący na miejscu sprężynkę zatrzasku ma niecałe 3mm średnicy zewnętrznej. Zgubić lub skrzywić łatwo. Zdjąć trudno. Założyć jeszcze trudniej. Niestety demontaż zatrzasku jest niezbędny do otwarcia gearboxa. Pomysł na mocowanie sprężynki odpowiadającej za powrotny ruch atrapy zamka równie zegarmistrzowski.


Pomiar prędkości wylotowej i test tarczowy

Testy zostały przeprowadzone na redakcyjnej strzelnicy zamkniętej, w temperaturze 28 stopni Celsjusza, Hop-Up ustawiony był na zero.
Pomiar prędkości wylotowej wykonany został urządzeniem XCORTECH X3500, na kulkach o wadze 0,2 g.

Wyniki pomiaru prędkości wylotowej:
  1. 327,7
  2. 334,3
  3. 331.3
  4. 327,3
  5. 333,6
  6. 330,0
  7. 332,2
  8. 329,8
  9. 330,4
10. 332,8

Średnio: 330,94 fps.
Zmierzona szybkostrzelność (akumulator LiPo 11,1 V 2400 mAh, 15 C): 18
Przypomnę, że deklarowana przez producenta prędkość wylotowa to 270 fps.

Test tarczowy

Do testu użyliśmy biodegradowalnych kulek 0,25 g. marki Nuprol. Odległość od tarczy – 25 m. Strzelanie ze stojaka do przystrzeliwania broni K-Zone.
Oddano 10 strzałów z repliki wyciągniętej wprost z pudełka. Nie regulowaliśmy przyrządów celowniczych.
Wszystkie strzały w celu.


Podsumowanie


Moim zdaniem XTC PDW to świetnie wyglądająca i spasowana replika. Z zewnątrz zastrzeżenia budzi jedynie nietrwała powłoka, która szybko zarysowuje się i ściera. Problemem może okazać się też niewielka ilość miejsca na akumulator.
Od strony techniki airsoftowej natomiast...
Replika w kilku ważnych miejscach wychodzi ze "standardu" - poważnym problemem może być dostępność dedykowanych części zamiennych (gearbox, koła zębate, drobne elementy). Co więcej, niektóre rozwiązania są piękne od strony inżynierskiej, ale według mnie zbyt wysublimowane i delikatne. W dodatku całkowicie bez potrzeby.
Zatem jako replika przeznaczona do zabawy w fabrycznej konfiguracji, względnie z wymienioną sprężyną i ewentualnie silnikiem – świetna.
Natomiast ze względu na niestandardowe części, kilka unikalnych i delikatnych rozwiązań oraz kłopotliwy i irytujący dostęp do gearboxa nie brałbym jej pod uwagę jako wyjściową replikę do dalszego tuningu.


Galerie

Oceń i skomentuj