Trwa wczytywanie...

Mactronic T-Force H1L

15.03.2020Autor: LogaNKomentarze: 1

Niewielka, lekka i niepozorna. Jak w airsoftowym zastosowaniu sprawdziła się stosunkowo świeża latarka czołowa polskiego producenta? Zapraszamy do lektury!

Z czym może się kojarzyć latarka czołowa? Z pracą w warsztacie, wieczornym spacerem, wypadem na ryby, biwakowaniem, turystyką górską i z wieloma innymi rodzajami hobby. Czy można ją natomiast powiązać z airsoftem? Tak, jak najbardziej, choć w tym przypadku prym wiodą wszelkie światełka taktyczne montowane na replikach. Jeśli ktoś uważa inaczej, wystarczy poszukać, jak często w środowiskach airsoftowych padają pytania o produkty na RIS, a jak rzadko o latarki czołowe.


Czy słusznie? To wszystko zależy od preferencji gracza i rodzaju spotkań, w których bierze udział. Latarka czołowa jest raczej zbędnym obciążeniem ekwipunku dla graczy spędzających większość czasu w warunkach gier CQB. Inaczej wygląda to w przypadku długich rozgrywek w terenie leśnym, nierzadko milsimów. Bez względu na to, czy chodzi o oświetlenie terenu pod nogami, pracę przy ekwipunku w rozłożonym obozie czy dyskretne spoglądanie na mapę. W takim zastosowaniu, latarka czołowa okazuje się niezwykle komfortowa.



MACTRONIC T-FORCE H1L



Firma Mactronic po raz kolejny postanowiła zmierzyć się z rynkiem latarek czołowych - turystycznych i taktycznych. Nie sposób ukrywać, że konkurencja jest tutaj bardzo silna. W przeszłości miałem dłuższy lub krótszy kontakt z kilkoma czołówkami tej polskiej firmy. Przez moje ręce przewinęły się, m.in. Mactronic Luna, Nomad 03, a także M-Force MX-T110-HL. Pod kątem airsoftowego zastosowania, najlepiej z tych produktów wspominam latarkę Nomad, jednak i ona miała kilka słabych punktów (odsyłam do jej testu). Jak na ich tle wypadnie produkt stosunkowo świeżej linii T-Force?



Powyżej wymieniłem różne zastosowania, z którymi najczęściej kojarzą się latarki czołowe. Nie były one wspomniane przypadkowo. Firma Mactronic reklamuje czołówkę T-Force H1L jako produkt stworzony z myślą o wędkarstwie, myślistwie, zastosowaniu outdoorowym, ale też i militarnym. Nie są to puste słowa: użyte rozwiązania faktycznie mogą mieć duże znaczenie dla wszechstronności nowego 'Maktronika' - o nich jednak za chwilę.


Jeśli ktoś zastanawia się obecnie nad kupnem latarki czołowej, nie wiedząc w jakim iść kierunku, zachęcam do lektury poniższego tekstu. Jak zwykle, nie jest on ściśle techniczny. Zamiast tego, skupiam się głównie na aspektach podstawowych i airsoftowym zastosowaniu tego światełka.



OPAKOWANIE I ZAWARTOŚĆ ZESTAWU



Latarka Mactronic T-Force H1L dostarczana jest w estetycznym, kartonowym pudełku, utrzymanym w ciemnej kolorystyce. W oczy rzuca się minimalizm: na widocznej części opakowania umieszczono wyłącznie najważniejsze informacje dotyczące produktu, czyli odnośniki do strony Mactronic, logotyp producenta, a także nazwę modelu latarki. Dopiero po podniesieniu pudełka, na jego dolnej stronie, możemy znaleźć nieco więcej informacji: typ produktu i jego dane techniczne.



Wewnątrz pudełka znaleźć można wszystko, co potrzebne, by w pełni cieszyć się nowym sprzętem. Oprócz latarki i zdejmowanego montażu na głowę, producent dorzucił ogniwo zasilające typu 14500 (litowo-jonowy odpowiednik baterii i akumulatorów AA), kabel Micro-USB do ładowania, zapasowe uszczelki i instrukcję obsługi, również w języku polskim.



Na większą uwagę zasługują montaż na głowę oraz dołączony akumulator Li-Ion.


Montaż na głowę wykonany jest z elastycznego materiału w szaro-czarnej tonacji, który od wewnątrz pokryty jest silikonowymi paskami mającymi poprawić jego przyczepność. Pasek jest wygodny i ma szerokie możliwości regulacji na łącznie czterech plastikowych klamrach. W jego przedniej części znajduje się solidny, gumowy uchwyt na latarkę.



Dołączony akumulator typu 14500 Li-Ion 3,7V ma pojemność 700mAh i wbudowany port do ładowania (Micro-USB). Oznacza to, że akumulator doładować można, m.in. z komputera, powerbanku, lub większości sieciowych ładowarek do telefonów komórkowych. Nie potrzeba do tego żadnych dodatkowych urządzeń, a to bardzo ułatwia życie. Akumulator posiada też wbudowaną diodę sygnalizacyjną, która informuje o zakończeniu procesu ładowania.




WYGLĄD I WYKONANIE



Pierwsze, co rzuca się w oczy po wzięciu do ręki światełka, to jego niska waga: zaledwie 34g bez zasilania. Pod względem samej budowy, H1L nie wyróżnia się niczym szczególnym z tłumu nowoczesnych latarek czołowych innych producentów. Głowica umieszczona jest pośrodku tubusu, na jednej ze ścian urządzenia. Długość latarki, to jedyne 65mm, średnica tubusu w najszerszym miejscu, to około 23mm (licząc z głowicą: 27mm), a średnica głowicy: około 21mm. Korpus urządzenia wykonany jest praktycznie w całości z aluminium lotniczego, a znajdujący się nad głowicą włącznik jest gumowy.



Średnica tubusu zmienia się praktycznie na całej jego długości. W centralnej części jest rozbudowana, gdyż stanowi bazę dla włącznika i głowicy. W tylnej części zobaczyć można żebrowanie mające poprawiać odprowadzanie emitowanego przez diodę ciepła. Na obu końcach tubusu umieszczono logo firmy Mactronic. Jeden z dwóch końców tubusu, ten moletowany, okazuje się nakrętką, która pozwala dostać się do wnętrza latarki.



Głowica latarki skrywa niewielki, głęboko osadzony i dobrze chroniony reflektor. Na pierścieniu głowicy widnieją napisy: "T-FORCE H1L" oraz "1050 lm". Pierwszy z nich, to oczywiście oznaczenie linii i modelu czołówki, drugi to deklarowana przez producenta wartość strumienia świetlnego. Sam reflektor ma zaledwie 12mm średnicy i fakturę "skórki z pomarańczy", która wpływa na bardziej równomierne rozłożenie światła. Na dnie reflektora spoczywa emiter LED CREE XP-L w wersji HD. Choć dioda ta znajduje się na rynku już od około 5 lat, to wciąż jest bardzo popularna i można znaleźć ją w wielu dobrej jakości latarkach taktycznych.



Odkręcając nakrętkę na jednej z krawędzi tubusu, można dostać się do wnętrza komory na baterię. Świetnym posunięciem było przystosowanie latarki Mactronic T-Force H1L do różnych źródeł zasilania w popularnym standardzie rozmiaru: AA. Rozwiązanie to ma bardzo pozytywny wpływ na uniwersalność produktu, zwłaszcza w kontekście zapewnienia awaryjnego zasilania. Czołówki używać więc można z popularną baterią "paluszkiem", a także jej akumulatorowymi odmianami. W grę wchodzą zarówno standardowe ogniwa 1,2V Ni-MH, jak i mniej popularne, a bardziej wydajne 3,7V Li-Ion (typ 14500). Oczywiście, mimo że sterownik latarki dobrze radzi sobie z różnorodnymi źródłami zasilania, to ich właściwości bezpośrednio przekładają się na wydajność latarki, ale o tym przeczytać możecie nieco dalej.



Wracając do wnętrza komory na baterię: jest gładka i wykończona w czarnym kolorze. Baterię suwa się do latarki plusem do środka, minusem na zewnątrz (jest oznaczenie). Nakrętka bardzo płynnie nasuwa się na gwint, który jest dodatkowo zabezpieczony uszczelką - widać tutaj bardzo staranne wykonanie.


W przypadku recenzowania wcześniejszych produktów firmy Mactronic, zdarzało mi się narzekać na stosunkowo niskie normy odporności sprzętu na wodę. Jak jest tym razem? Dokładnie tak, jak powinno być! Latarka T-Force H1Lspełnia rygorystyczne normy IP68, co oznacza, że w codziennym użytku jest bardzo dobrze zabezpieczona przed działaniem pyłów i wody, wliczając w to przypadkowe zanurzenie.


Producent nie określił wytrzymałości swojej latarki na ewentualne upadki.



OBSŁUGA I CHARAKTERYSTYKA ŚWIECENIA



Mactronic T-Force H1L ma szeroki kąt świecenia. Oświetlając z niewielkiej odległości jednolite tło, można odróżnić promień główny od wtórnego. Granica nie jest jednak wyraźna i ostra. Barwę światła określiłbym jako neutralną biel.


Jak już zdążyłem zdradzić wyżej, latarkę można zasilać jednym z trzech źródeł zasilania: bateriami AA, akumulatorami Ni-MH 1,2V, a także ogniwami Li-Ion 3,7V. Wpływają jednak one na maksymalną wydajność urządzenia i jego czas pracy.



Aby wykorzystać pełnię możliwości diody XP-L HD, należy korzystać z zasilania Li-Ion. W jego przypadku, w trybie pracy TURBO, latarka według zapewnień producenta jest w stanie wytworzyć strumień świetlny o wartości 1050 lumenów. W trybie tym świecić można jednak jedynie kilkadziesiąt sekund, po których latarka płynnie ograniczy strumień świetlny do poziomu około 350 lumenów. Po chwili można powrócić do świecenia pełną mocą, ponownie aktywując tryb TURBO. Korzystając z tego trybu, latarka jest w stanie pracować maksymalnie 40 minut, przy czym częste używanie najwyższego strumienia świetlnego znacząco skróci ten czas. W trybach pośrednich, przy tym rodzaju zasilania, światłem latarki można się cieszyć maksymalnie do 10 godzin (15 lumenów). W trybach specjalnych: do 29h (MOONLIGHT - 1 lumen) i do 12h (SOS) - według danych z instrukcji obsługi.


Dla pozostałych źródeł zasilania (akumulator Ni-MH 1,2V oraz baterie AA), producent deklaruje maksymalny możliwy do uzyskania strumień świetlny jako 270 lumenów. Czasy świecenia we wszystkich trybach (z pominięciem trybów specjalnych) wahają się od około 70-80 minut (baterie alkaliczne i akumulatory Ni-MH 2500mAh) do około 20-22 godzin w trybie 15 lumenów. W trybie MOONLIGHT, latarka jest w stanie świecić nawet 60h, a w trybie SOS: do 7h (bateria alkaliczna) lub do 18h (akumulator Ni-MH 2500mAh).



Latarka posiada kilka trybów świecenia, które obsługuje się jednym przyciskiem, co ułatwia korzystanie z produktu przy użyciu jednej ręki. Do wyboru są tryby TURBO, HIGH-LOW (z płynną regulacją strumienia świetlnego), MOONLIGHT oraz SOS. Dostępna jest także funkcja SWITCH LOCK zapobiegająca przypadkowemu uruchomieniu latarki. Poniżej skrócona instrukcja obsługi sprzętu:


- pojedyncze kliknięcie włącza latarkę w trybie HIGH-LOW;

- przytrzymanie przycisku w trybie HIGH-LOW reguluje wartość strumienia świetlnego;

- pojedyncze kliknięcie wyłącza latarkę;

- podwójne kliknięcie włącza tryb TURBO;

- potrójne kliknięcie włącza tryb SOS;

- przytrzymanie włącznika przez 1 sekundę włącza tryb MOONLIGHT;

- przytrzymanie włącznika przez 3 sekundy włącza i wyłącza blokadę.


Zważywszy jednak, że wiele osób zwraca uwagę na drobne niuanse w kontekście obsługi tego typu sprzętu, poniżej prezentuję pełną wersję obsługi.



Aby uruchomić latarkę w trybie HIGH-LOW, należy jednokrotnie nacisnąć włącznik. Aby ustawić preferowany strumień świetlny dla tego trybu, można ponownie nacisnąć i przytrzymać włącznik. Latarka będzie naprzemiennie zwiększała i zmniejszała strumień świetlny. T-Force H1L poinformuje o najwyższym ustawieniu potrójnym błyśnięciem, a o najniższym: podwójnym błyśnięciem. Latarka zapamiętuje wybrany przez użytkownika poziom i wraca do niego przy kolejnych uruchomieniach.


W celu uruchomienia czołówki w najmocniejszym trybie - TURBO - należy dwukrotnie nacisnąć włącznik. Instrukcja wspomina, że można to zrobić w każdym momencie. Jednakże według obserwacji, nie da się w ten sposób bezpośrednio przełączyć na tryb TURBO z trybu SOS. Dwukrotne wciśnięcie włącznika lub przytrzymanie go w trybie TURBO, przełączy latarkę w tryb HIGH-LOW.


Uruchomienie trybu MOONLIGHT następuje po wciśnięciu i przytrzymaniu włącznika latarki przez 1 sekundę. Należy to robić z pozycji wyłączonej latarki. Kolejne naciśnięcie i przytrzymanie włącznika zmieni tryb na HIGH-LOW.


Trzykrotne naciśnięcie włącznika, w dowolnym momencie, uruchomi latarkę w trybie SOS. Dwukrotne wciśnięcie włącznika z poziomu SOS zmieni tryb na HIGH-LOW. Podobnie urządzenie zachowa się w przypadku przytrzymania przez sekundę włącznika, będąc w trybie SOS. Tutaj jednak ciekawostka: latarka przełączy się na HIGH-LOW, ale w najwyższym strumieniu świetlnym (resetując zapamiętane przez użytkownika ustawienie).


Pojedyncze naciśnięcie włącznika, będąc w dowolnym z trybów, spowoduje wyłączenie latarki.


Z poziomu wyłączonej latarki, przytrzymanie włącznika przez 3 sekundy spowoduje wyłączenie i zablokowanie czołówki. Poinformuje ona o tym trzykrotnym błyśnięciem. W analogiczny sposób należy odblokować latarkę - błyśnie dwukrotnie i uruchomi się w trybie MOONLIGHT.


Podobnie jak w wielu innych latarkach, blokada przypadkowego włączenia możliwa jest także przez delikatne poluzowanie nakrętki. Wymaga to jednak użycia obu rąk do zablokowania lub odblokowania sprzętu. Instrukcja o tym nie wspomina, nie mam więc pewności jak wpływa to na deklarowaną przez producenta wodoodporność.




ZDJĘCIA PORÓWNAWCZE



Na potrzeby testu wykonałem kilka zdjęć porównawczych z innymi, wybranymi produktami (Olight i3E - Luxeon TX 90lm; Olight S1R Baton - CREE XM-L2 900lm; Armytek Wizard Pro USB Warm - CREE XHP50 2150lm). Zdjęcia te nie oddają rzeczywistego sposobu świecenia, służą jako punkt odniesienia w porównaniu z innymi znanymi produktami.


Fotografie porównawcze wykonane zostały zamontowanym na statywie aparatem Nikon D5100, przy użyciu ustawień widocznych na poniższych zdjęciach.



Na początek zdjęcie terenu wykonane za dnia. Choinki widoczne koło szopy znajdują się w odległości 20 metrów, drzewa widoczne na drugim planie między 25-45 metrów, a koryto rzeki - około 70 metrów:



Warunki zastane:



Kieszonkowa latarka, 90 lumenów:



Mactronic T-Force H1L, bateria, 270 lumenów:



Latarka EDC, 900 lumenów:



Mactronic T-Force H1L, Li-Ion, 1050 lumenów:



Latarka czołowa na XHP50, 18650, 2150 lumenów:



Z powyższych zdjęć można wyciągnąć kilka wniosków. Kieszonkowa latarka o strumieniu świetlnym 90 lumenów ma minimalnie większy zasięg od Mactronica zasilanego zwykłą baterią alkaliczną, jednak jej strumień świetlny jest bardziej skupiony, a przez to kąt świecenia tej latarki - zdecydowanie mniejszy. Ten efekt nie jest niestety widoczny na zdjęciu. Latarka Mactronic T-Force H1L zasilana bateriami alkalicznymi, jest w stanie skutecznie oświetlić teren do odległości około 25 metrów. Włożenie do Mactronica akumulatora Li-Ion 3,7V znacząco zmienia możliwości latarki, co widać na kolejnych ujęciach i porównaniu z S1R generującym 900 lumenów. Dopiero najmocniejsza w zestawieniu latarka, Wizard, okazuje się lepiej oświetlać teren. Jest to jednak produkt mniej kompaktowy, cięższy, droższy i zasilany większym ogniwem (18650).



W przypadku akumulatorów Ni-MH oraz baterii alkalicznych, Mactronic T-Force H1L oferuje przeciętną wartość strumienia świetlnego, która nie wyróżnia się w tłumie czołówek. Jednakże po włożeniu do środka akumulatora Li-Ion 14500 3,7V światełko Mactronicapokazuje prawdziwy pazur i może zadziwić niejednego konkurenta - w szczególności, jeśli pod uwagę weźmie się gabaryty tej latarki.



UŻYTECZNOŚĆ W TERENIE



Miałem okazję sprawdzić latarkę Mactronic T-Force H1L podczas dwóch spotkań airsoftowych obejmujących walkę nocną, a także podczas kilku nieairsoftowych wyjść po zmroku. Z uwagi na niewielkie rozmiary i niską wagę, sprzęt może być długotrwale noszony na głowie i nie powoduje nadmiernego uczucia zmęczenia. Z drugiej strony, używanie tego produktu w ręce, bez dołączonego paska na głowę, nie jest zbyt wygodne. Mało jest powierzchni, za które można złapać, nie obawiając się równocześnie zasłonięcia reflektora. Pod tym względem, czołówka firmy Mactronic wypada gorzej niż produkty z głowicą umieszczoną na boku latarki. Jednakże w jej podstawowym zastosowaniu, czyli na głowie, nie ma się kompletnie do czego przyczepić - prawie.



Jedyne zastrzeżenie, które mam, dotyczy zbyt trudnej regulacji nachylenia światła. Montaż na głowę bardzo ciasno opina włożoną do niego czołówkę. Sprawia to trochę trudności (np. konieczność użycia drugiej ręki), przy ustawianiu latarki w sposób, który będzie optymalnie oświetlał otoczenie gracza. Teoretycznie nie jest to wielki problem, ale daje się odczuć w sytuacji, kiedy często chcemy zmieniać jej nachylenie. Dlaczego ktoś miałby to robić często? W przypadku produktów o niewielkiej wartości strumienia świetlnego, główne zadanie latarki czołowej, to zazwyczaj oświetlanie drogi kilka metrów przed graczem. Mactronic oddał jednak w ręce użytkownika produkt, który za sprawą różnych poziomów świecenia, może być wykorzystywany na więcej sposobów. Inne nachylenie latarki będzie potrzebne do skanowania terenu przed graczem w trybie 1050 lumenów, inne do sprawnego poruszania się korzystając z trybów pośrednich, a jeszcze inne do czytania mapy lub pracy przy oporządzeniu w trybie jednego lumena. Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło. Dzięki ciasnemu spasowaniu latarki z montażem, raczej nie ma ona szans na samoistne przestawienie się.



Skoro już mowa o zastosowaniach trybów świecenia, to latarka H1L okazuje się naprawdę uniwersalna. Mimo iż w dzisiejszych czasach tysiąc lumenów we floodowym strumieniu kompaktowej latarki nie robi już takiego wrażenia, to w dalszym ciągu jest to naprawdę pokaźna ilość światła. Najmocniejszy tryb czołówki Mactronica pozwala w sprzyjających warunkach skutecznie oświetlić teren na odległości nawet 50 metrów, co pozwala z dużym wyprzedzeniem zaplanować trasę, a także ułatwia ewentualne poszukiwania, bez względu na to czy ich obiektem jest rekwizyt pozostawiony w lesie czy ukryty za krzakami przeciwnik. Mając trochę szczęścia, w tym trybie można wykryć refleks od sprzętu przeciwnika jeszcze zanim użytkownik samemu znajdzie się w zasięgu strzału.



Tryby pośrednie (15-230 lumenów) są stworzone z myślą o sprawnym przemieszczaniu się w dowolnym terenie. Nawet najsłabsze ustawienie, 15 lumenów, pozwoli wyraźnie zobaczyć teren w odległości 5-10 metrów przed sobą. Jest to wystarczający zasięg, by wygodnie poruszać się marszowym tempem. Najmocniejsze ustawienie, 230 lumenów, jest w stanie skutecznie oświetlić teren nawet do 30 metrów przed graczem, co pozwoli bezproblemowo planować kolejne kroki będąc w biegu. Z uwagi na długi czas pracy latarki w trybie HIGH-LOW, nadaje się on także jako światełko ułatwiające budowę i przebywanie w przygotowanym obozie podczas dłuższych imprez.



Tryb MOONLIGHT - 1 lumen - w szczególności przydatny okazuje się w sytuacjach wymagających dyskrecji. Bez względu na to, czy chodzi o sprawdzenie mapy, poprawienie ekwipunku, czy oświetlenie terenu bezpośrednio pod własnymi nogami. Bardzo długi czas działania latarki w tym trybie pozwala także użyć jej w roli światełka nawigacyjnego.


Ostatni z trybów specjalnych, czyli SOS, ma nikłe zastosowanie w airsoftowych rozgrywkach. Mimo to, udało mi się go kiedyś sensownie użyć (w innej latarce), jako markera sygnalizacyjnego, a także jako pomocnego narzędzia przy zabezpieczaniu terenu (duża wartość strumienia świetlnego, a równocześnie długi czas pracy). Nie widzę przeciwwskazań, dla których model H1L miałby gorzej sprawdzić się w takim zastosowaniu.



Oczywiście, najlepiej korzystało mi się z latarki Mactronic T-Force H1L zasilanej ogniwem 14500. Po jego wyczerpaniu i testowej zmianie na zwykłe baterie, latarka wciąż pracowała bez zarzutu, jednak brak możliwości uruchomienia trybu 1050 lumenów co jakiś czas dawał mi się we znaki. Przez cały czas korzystania ze światełka, nie zdarzyło mi się go przypadkowo włączyć, jednak kilkakrotnie napotkałem problem z poprawnym wyłączeniem latarki z trybu MOONLIGHT, po jej uprzednim odblokowaniu ze SWITCH LOCK. Pomagało dopiero kolejne przytrzymanie włącznika na 3 sekundy. Po uważnej lekturze instrukcji, która nie wspomina o możliwości takiego zachowania sądzę, że to może być wada egzemplarza dostarczonego do testów.



PODSUMOWANIE



Nie sposób ukryć, że korzystanie z latarki czołowej Mactronic T-Force H1L przynisło mi bardzo dużo czystej frajdy, i to nie tylko w zastosowaniu airsoftowym.



Większość rozwiązań użytych w tej czołówce jednoznacznie pokazuje, że produkt ten przeznaczony jest dla entuzjastów wielu różnych dziedzin outdoorowych aktywności i nie tylko. W kontekście EDC, w szczególności dobrym pomysłem było przystosowanie latarki do pracy z bardzo popularnymi bateriami typu AA. To pozwoliło z kolei na zmniejszenie rozmiarów i wagi urządzenia. Nie chcąc iść na kompromisy, producent zadbał tutaj o dodatkowy, mocny tryb świecenia, dostępny tylko przy zasilaniu litowo-jonowym ogniwem. Wszystko to sprawia, że bez względu na to, gdzie i jak będzie użytkowana latarka - w warsztacie, na spacerze, na rybach, na biwaku, czy w końcu na wypadzie airsoftowym - użytkownik latarki T-Force H1L znajdzie odpowiedni dla siebie tryb świecenia.



W zastosowaniu airsoftowym (zwłaszcza w kontekście długich rozgrywek), H1L stanowi bardzo przydatny element ekwipunku. Czołówka ta nie jest w stanie spełniać roli głównej latarki o skupionym strumieniu świetlnym (taka powinna być zamontowana na replice), jednak w świetny sposób uzupełni ją w kontekście pozostałych zastosowań dla światła białego.



Wszystkie powyższe cechy, w połączeniu z bardzo staranną jakością wykonania i wysoką normą odporności na wodę, sprawiają, że latarkę Mactronic T-Force H1L mogę z czystym sumieniem polecić każdemu. Zwłaszcza osobom szukającym uniwersalnej czołówki do EDC, która sprawdziłaby się również w zastosowaniu airsoftowym.


Dziękujemy firmie Mactronic.pl za udostępnienie latarki do testów.


ZALETY:

- niska waga i kompaktowe wymiary;

- możliwość zasilania różnymi typami popularnych ogniw AA;

- bardzo dobre osiągi przy zasilaniu ogniwem Li-Ion;

- wysoka norma odporności na pył i wodę - IP68;

- w komplecie wysokiej jakości akumulator z wbudowanym portem ładowania;

- możliwość obsługi wszystkich trybów świecenia jedną ręką;

- bezpośredni dostęp do trybu moonlight;

- możliwość używania jako latarki ręcznej.


WADY:

- brak zdefiniowanej odporności na upadki;

- brak magnesu w nakrętce, który zwiększyłby liczbę zastosowań latarki;

- trudne obracanie latarki w montażu na głowę;

- niewygodna podczas używania w ręce;

- testowany egzemplarz miewał trudności z wyłączeniem trybu moonlight po odblokowaniu latarki.



Już wkrótce opublikujemy kolejny airsoftowy test latarki firmy Mactronic, jednak tym razem kompletnie innego typu. Mowa o T-Force LSR. Zainteresowani?


Oceń i skomentuj

Trwa ładowanie komentarzy...