Trwa wczytywanie...
Ten artykuł pochodzi ze starej wersji portalu WMASG, dlatego jego wyświetlanie może odbiegać od standardów obecnego systemu.

Z pierwszą wizytą w Forcie Asg

14.05.2018Autor: KetsokDodał: Felipe7Komentarze: 29

Przedstawiamy ciekawe sprawozdanie z wizyty w Forcie ASG umiejscowionym w Jaszczurowej. W artykule można zapoznać się zarówno z plusami tego miejsca, jak i minusami. Tekst przysłał nam kolega Ketsok.

Słowem wstępu

Kiedy w okolicy powstaje nowe komercyjne pole do “sportów strzeleckich”, to zawsze patrzę na nie z wielką ostrożnością. Zbyt często miejscówka taka okazuje się kolejnym spotem paintballowym, a bieganie z repliką wokół upaćkanych farbą przeszkód nie sprawia mi zbytniej przyjemności. Tak samo sprawa wyglądała z FortemASG, który powstał w 2015 roku w Jaszczurowej. Efektem tego, mimo że do obiektu z naszego rodzinnego Andrychowa mamy około 25 kilometrów, to przyjęliśmy postawę obserwatora. Poprzestaliśmy na śledzeniu doniesień graczy biorących udział w organizowanych tam zmaganiach. Minęło trochę czasu i na facebooku rzuciła mi się w oczy informacja o otwarciu zapisów na organizowaną tam imprezę Kartel 2. Doba zmagań na prywatnym terenie leśnym, upstrzonym wedle zapewnień organizatora mnogimi posterunkami strażniczymi, obozowiskami, budyneczkami? Dlaczego nie? Zmobilizowałem kilku swoich towarzyszy z drużyny i przelaliśmy stosowną kwotę. Z czasem w mojej głowie odezwała się myśl, że jeśli tylko nadarzy się taka okazja, to warto wcześniej zobaczyć teren w którym będzie się hasać przez 24 godziny. Cały ten splot zdarzeń i decyzji doprowadził do tego, że pod koniec kwietnia cztery osoby ze Skull Hunters zawitały w progach San EscoBAR. W tekście tym postaram się podzielić swoimi wrażeniami z wizyty. Zaznaczam, że nie jest on w żaden sposób sponsorowany, autor nie czerpie z jego publikacji profitów i jest jedynie subiektywną oceną uczestnika spotkania airsoftowego.

 

Fort ASG

Dojazd

Pierwszym co rzuca się w oczy, jeśli wybierasz się do Fortu to jakość dojazdu. Umiejscowienie kompleksu wymusza niestety wybranie jednej z trzech ścieżek dotarcia. Pierwszą jest spory, blisko trzykilometrowy marsz od miejsca, gdzie kończy się asfalt. Droga jest raczej przyjemna, niezbyt nasycona morderczymi podejściami i względnie szeroka. Dlatego można wybrać też opcję numer dwa, czyli wjechanie w las samochodem osobowym. Tutaj dadzą sobie radę pojazdy o standardowym, niezbyt niskim zawieszeniu. Seat Ibiza spokojnie dotransportował nas do punktu oddalonego o 650 metrów od celu. Dalej poradzi sobie tylko opcja numer trzy, czyli samochód terenowy. Warto zaznaczyć, że właściciel świadomy trudności jaką stawia droga, umożliwia za niewielką opłatą wywiezienie sprzętu i uczestników z dolnego parkingu aż pod same zabudowania jego Fortu. Jest to duży plus dla osób, które boją się o swoje amortyzatory, a ze spacerem przez las im nie po drodze.

 

Fort ASG

Teren

Kiedy dotrzemy już na miejsce mamy chwilę, żeby rzucić okiem w koło. A jest na co. Piękna ekspozycja na Babią Górę robi robotę. Nie ukrywam, że jestem zwierzęciem typowo beskidzkim i kiedy strzelać mam się z widokiem na królową beskidów, to serce mi rośnie. Obrót o 180 stopni i przede mną wyrasta “góra morderca”, jak głosi napis na banerze. Z wrodzoną złośliwością w sercu zauważam, że przydomek taki okolicom Leskowca (dokładnie chodzi o Magórkę Ponikiewską) nadać mógł tylko ktoś z nizin. Bywam w tych okolicach dosyć często, bo wejście tu od przeciwnej, północnej strony jest czymś bardzo naturalnym dla mieszkańców Andrychowa. Jest jednym z najczęściej wybieranych kierunków szybkich, niedzielnych spacerów. Jeśli tłumy z dziećmi dają radę, to jaka będzie to trudność dla “zaprawionego w boju” airsoftowca? I tu zaczynają się jednak schody. Cały teren rozciąga się na stoku o dosyć mocnym przewyższeniu, więc kilkukrotne zbieganie i wybieganie może dać się we znaki. Można pokusić się o rzucenie tezy, że ktoś nieprzywykły do górskich wędrówek może po chwili nie podołać.

 

Fort ASG

 

Infrastruktura

Na szczęście miejsce w którym się strzelamy, pełni niejako dwie funkcje. Jedną jest oczywista organizacja eventów airsoftowych, a drugim jest San EscoBAR, czyli przystanek dla turystów oferujący grillowane pyszności i napoje (również z zawartością chmielu) prosto z lodówki. Jeśli opadniesz z sił, to spokojnie możesz zejść parę metrów niżej i za zasłonami mającymi wyłapywać kulki znajdziesz miłe miejsce do postoju regeneracyjnego. I tu pierwsza kontrowersja. Gracze bez problemu mogą zakupić tu zimną piankę. Czy jest to rozwiązanie bezpieczne? Czy kiedy rozmawiamy o strzelaniu jest miejsce na alkohol? Tutaj tak, ale nie chodzi o wlewanie w siebie dziesięciu piw, tylko o łyknięcie jednego w czasie półgodzinnej przerwy. Zdaję sobie sprawę, że dużej części graczy może się to nie spodobać, ale dla nas nie jest to przeszkodą (dla niektórych wręcz udogodnieniem). W głównej mierze wszystko rozbija się o zdrowy rozsądek i podejście współgraczy. Z całą pewnością do rozgrywki nie byłby dopuszczony człowiek podchmielony, ale na takiego, który delikatnie podratował morale nikt nie patrzy tu krzywo. Oprócz zabudowań związanych z punktem widokowym, grill barem i toaletami, do dyspozycji graczy oddany jest szereg budynków ingame. Mają one symulować posterunek strażniczy, czy checkpoint, trochę na wyrost nazwanych miasteczkiem Tsana. Infrastruktura obejmuje też położone wyżej w lesie obozowisko - warownię sił partyzanckich. W mojej ocenie wszystko wykonane jest w dosyć przemyślany sposób, może prócz głównego punktu zbornego dla graczy, którzy wypadli z rozgrywki. Jest on położony zbyt blisko zabudowań miasteczka i oczekując swojej kolejki, kryci jesteśmy ogniem wciąż grających kolegów.

 

Fort ASG

 

Organizacja

Nie wspomniałem jeszcze, że po pierwszej wizycie zarezerwowaliśmy dla siebie miejsca na kolejną strzelankę, która odbyła się w weekend majowy. W czasie tych dwóch spotkań mieliśmy okazję trochę porozmawiać z Marcinem, do którego należy FortASG. Poznaliśmy trochę jego plany na rozbudowę miejscówki i kierunek w jakim chce ją rozwijać. Zapoznaliśmy się również ze sposobem w jaki moderuje i kieruje organizowanymi u siebie zabawami. Co z tych rozmów wynikło? Przede wszystkim organizator mówi o sobie per biznesmen, co samo w sobie definiuje jego nastawienie do fortu jako miejsca mającego przynosić profit. Trudno mieć o to pretensje, skoro mamy świadomość, iż rozmawiamy o polu komercyjnym. Z drugiej strony Marcin jest też airsoftowcem i da się odczuć, że tworzy miejsce w którym sam chciałby się strzelać. Gry w których braliśmy udział były głównie speedsoftowe, skupiały się wokół zabudowań Tsany, traktując położony wyżej las trochę po macoszemu. W takich warunkach moderowane przez organizatora rozgrywki sprawdzały się dobrze, nosiły znamiona przemyślanych i zadowalały nas całkowicie, choć naprawdę ciężko coś zepsuć w oklepanym schemacie CTF. Przy ogarnianiu większych imprez (jak choćby oczekiwanego przez nas Kartelu) z pomocą właścicielowi spieszy zaprzyjaźniona, krakowska (?) ekipa o większym doświadczeniu w tej materii. Nie jesteśmy jeszcze w stanie określić jak taka kooperacja się układa, ale część ze stałych bywalców Fortu mocno ją zachwala.

 

Reasumując, czyli skończ lać wodę

Znajdujący się w Jaszczurowej FortASG, okazał się terenem przyjemnym, ale i kontrowersyjnym. To, co jedni mogą odbierać za jego walory, dla innych może być znaczącą przywarą (dostępność piwa, przewyższenia). Po pokonaniu problematycznego dojazdu znajdujemy się w miejscu, gdzie łatwo się dogadać z orgiem, a gra toczy się w bardzo przyjemnych okolicznościach przyrody i przy fenomenalnym krajobrazie. Jeśli dodać do tego pojemność miejscówki (ostrożnie zakładam, że na całym terenie zmieści się blisko stu graczy) i możliwość wypożyczenia sprzętu, to dla nas mocne 4/6 z perspektywą poprawy, lub pogorszenia oceny po imprezie całodobowej. Myślę, że spokojnie mogę pokusić się o polecenie tego miejsca.

Oceń i skomentuj

Trwa ładowanie...