Trwa wczytywanie...
Ten artykuł pochodzi ze starej wersji portalu WMASG, dlatego jego wyświetlanie może odbiegać od standardów obecnego systemu.

Karygodny wybryk podczas rozgrywki ASG

07.01.2015Autor: PromantKomentarze: 389

W niedzielę 4 stycznia 2015 roku, podczas rozgrywki ASG w Pomorskim, członkowie jednej z uczestniczących ekip dopuścili się bezmyślnego wybryku, który spowodował zagrożenie zdrowia i życia pozostałych uczestników. Ku przestrodze zamieszczamy relację z tego wydarzenia.

Wydawałoby się, że wszyscy rozumieją iż airsoft jest tylko zabawą; wypoczynkiem w gronie przyjaciół lub trochę bardziej intensywnym hobby, a ludzka głupota i bezmyślność ma swoje granice. Widać nic bardziej mylnego.

 

W niedzielę 4 stycznia 2015 roku, podczas rozgrywki ASG w Pomorskim, członkowie jednej z uczestniczących ekip dopuścili się bemyślnego wybryku, który spowodował zagrożenie zdrowia i życia pozostałych uczestników. Ku przestrodze zamieszczamy poniższe relacje z tego wydarzenia.

Sprawą zajmuje się policja. Natomiast zarówno poszkodowani, jak również inni członkowie pomorskiej społeczności ASG, którzy dowiedzieli się o incydencie - uważają, że osobników, którzy się go dopuścili należy całkowicie wykluczyć ze środowiska graczy ASG.

Nadesłany raport ze zdarzenia:

 

Dotyczy:

Sytuacja jaka nastąpiła dnia 4.01.2015 w opuszczonej jednostce wojskowej w Babim Dole koło Żukowa na Pomorzu podczas zlotu ASG, w czasie którego członek grupy Team Black Eight - Maciej M., bez wcześniejszego uprzedzenia użył BOJOWYCH środków trujących, a mianowicie gazu CR lub CS.

Opis zdarzenia:

Dnia 4.01.2015 w opuszczonej jednostce wojskowej w Babim Dole odbyło się spotkanie miłośników ASG, którego celem była dobra zabawa w odpowiedniej atmosferze, a także odegranie kilku scenariuszy klasy atak/obrona. Jedna drużyna broniła małego kompleksu bunkrów i tuneli, a druga miała atakować. Do gry dopuszczone zostały słabe ładunki hukowo błyskowe: komercyjne petardy lub GH produkcji B&T. Po dwóch normalnych rozgrywkach jeden z członków drużyny broniącej zauważył, że wyżej wymieniony Maciej M. przytrzymuje w ręku przedmiot łudząco podobny do wojskowych świec dymnych typu UGD-200. Zdjęcie poniżej.

 

 UGD.jpg

 

W wątpliwość pewnej identyfikacji uderzył fakt, że trzymany przedmiot był oznaczony czerwonymi paskami, które to wskazują na wojskowe granaty zawierające BST - bojowy środek trujący. Na pytanie o przeznaczenie tego urządzenia członek drużyny broniącej nie dostał odpowiedzi.

Następna rozgrywka polegała na zdobyciu flagi z bronionego obszaru - w tym przypadku bardzo małych przestrzeni, czyli tuneli bunkra. Atakujący nie mogli wyprzeć obrońców konwencjonalnymi metodami. W następstwie użyli wymienionych wcześniej przedmiotów. Z bezpośredniej relacji wynikało, że po głośnym gwiździe przypominającym wizg pocisku moździerzowego nastąpiła seria około 6 wybuchów po czym obrońcy zaczęli wykazywać niepokojące objawy (warto wspomnieć, że w grupie broniącej było kilka osób nieletnich). Objawami tymi były:

- natychmiastowa opuchlizna okolic błon śluzowych (oczy, nos, usta)

- okresowa ślepota i dezorientacja

- bardzo silne problemy z oddychaniem

- uczucie panicznego strachu

- obfite łzawienie i ślinotok

- opuchlizna dróg oddechowych

- chwilowe utraty równowagi

Atakujący obstawili wszystkie wyjścia, więc ewakuacja powodowała automatyczną przegraną. Z charakteru obszaru gry wynikło to, że niektóre osoby nie mogły znaleźć wyjścia z tuneli, co spowodowało długie wystawienie na działanie bojowego środka trującego. U osób tych zaobserwowano w późniejszym okresie napady paniki i silnego, bezpodstawnego, strachu, a także poparzenia skóry.

Warto nadmienić, że Maciej M. użył w krótkim czasie 3 granatów, mimo próśb, aby tego nie robił. Po ewakuacji, w czasie próby wyjaśnienia sytuacji, obrońcy byli obrażani i kierowano ku nim groźby słowne sugerujące możliwość użycia przemocy fizycznej. Do całego zajścia został wezwany patrol policji, który potwierdził, że zostały użyte policyjne granaty do tłumienia zamieszek. Najprawdopodobniej były to UGŁ-200/1, które są wyrobem koncesjonowanym, którego posiadanie bez zezwolenia jest zabronione.

 

 UGL.jpg

 

Relacja bezpośrednia jednego z poszkodowanych:

 

Byłem ofiarą pierwszego granatu. Siedziałem oddzielony ścianą od wywietrznika przez który wrzucono granat. Usłyszałem świst. Coś jak te małe rakietki sylwestrowe lub moździeż z filmu. Po nim 6 wybuchów w odstępach co 3 sekundy (zdziwiłem się, że ktoś z taką regularnością odpala petardy i mierzyłem odstępy). Gdy przez otwór drzwiowy wyleciał z sąsiedniego pomieszczenia kłąb dymu natychmiast zacząłem łzawić. Z początku sądziłem, że to dymnego ktoś użył. Gdy po prawie dwóch minutach (to dziwne ale wciąż zerkałem na zegarek) dym się nie rozwiał, a do nasilonego już łzawienia dołączyły duszności oraz cholernie silne pieczenie oczu, nosa i ust postanowiłem uciekać z bunkra najszybciej jak to możliwe. Dezorientacja była tak duża, że długo nie mogłem znaleźć przejścia do następnego pomieszczenia. Gdy dobiegłem do drzwi wejściowych przed wyskoczeniem na powietrze zatrzymał mnie kumpel. Powiedział, że siedzą przy drzwiach i napitalają po wszystkim co się z nich wychyli. Spojrzałem na zegarek i ze zdziwieniem zauważyłem, że od podjęcia decyzji o ewakuacji minęły ponad DWIE I PÓŁ minuty!!! Droga do wyjścia była prosta i liczyła około ośmiu metrów lecz gaz w małych i ciemnych pomieszczeniach skutecznie otumaniał. Przy drzwiach dało się wytrzymać ciut dłużej lecz po użyciu kolejnych dwóch granatów znów musiałem się ewakuować. Zaraz za drzwiami oczywiście zostałem trafiony.
Po wykurzeniu z bunkra całej załogi do środka wszedł człowiek w namiastce maski p-gaz i zabrał flagę o którą walczyliśmy ogłaszając jednocześnie zwycięstwo swojej drużyny. Policja dokonała oględzin pozostałości granatów i stwierdziła z pewnością iż jest to policyjny UGŁ do rozpędzania kiboli, zdobyty i posiadany nielegalnie a w powietrzu wciąż unosi się gaz uznawany prawnie za bojowy.. Niespełniony operator komory gazowej ulotnił się przed przyjazdem patrolu.
Sprawę tą policja najprawdopodobniej jednak umorzy, gdyż sprawca ma brata w lokalnej komendzie (najprawdopodobniej to on załatwił granaty).
APELUJĘ JEDNAK DO POMORSKIEGO ŚRODOWISKA ASG. UKARZMY SPRAWCĘ!!! Niech od dziś MACIEJ M. ani drużyna TEAM BLACK EIGHT nie mają wstępu na żadne imprezy, zloty i strzelanki.
Izolując tego osobnika zapewniacie bezpieczeństwo również sobie.

 

Miejmy nadzieję, że winni wybryku poniosą jednak konsekwencje, a podobne wydarzenia nie będą miały więcej miejsca.

Oceń i skomentuj

Trwa ładowanie...