Ten artykuł pochodzi ze starszej wersji portalu i jego wyświetlanie (szczególnie zdjęcia) może odbiegać od aktualnych standardów.

Sprawozdanie: MilSim Behind Enemy Lines II – Escape Route

Sprawozdanie: MilSim Behind Enemy Lines II – Escape Route
7 września bieżącego roku odbył się w Jaryszewie koło Szamotuł MilSim: Behind Enemy Lines II – Escape Route, zorganizowany przez grupę SFSG.
W tym artykule
STRONA 1:Sprawozdanie: MilSim Behind Enemy Lines II – Escape Route

Sprawozdanie: MilSim Behind Enemy Lines II – Escape Route

Behind Enemy Lines II – Escape Route

 

Niezupełnie przypadkiem, drugi mil-sim zorganizowany przez grupę SFSG to także druga gra tego typu zorganizowana w Poznaniu od właściwie kiedykolwiek. Nie liczę oczywiście imprez „dla wybranych”, o których z tego, czy innego powodu nie mam prawa wiedzieć. W każdym razie – stwierdzić, że mil-sim był w Poznaniu mało popularny, to jak napisać, że wieprzowina w krajach muzułmańskich nie sprzedaje się zbyt dobrze. Istnieje kilka teorii wyjaśniających taki, a nie inny stan rzeczy , ale bez zbędnego wodolejstwa – do brzegu.

 

 

BEL II 20.jpg 

 

SFSG, korzystając z doświadczenia zdobytego podczas rozbijania się na rozmaitych symulacjach militarnych, postanowiło zaimportować podpatrzone tu i tam sprawdzone rozwiązania i sklecić z nich serię spotkań nazwanych „Behind Enemy Lines”, dodając przy okazji coś od siebie. O tym, jak chłopaki zapatrują się na tę tematykę mogliśmy przekonać się w kwietniu podczas pierwszej, 24-godzinnej edycji w Puszczy Zielonce. Specjalnie dla mil-simowych dziewic (łącznie z niżej podpisanym), opracowali oni dość prostą mechanikę oraz dość wymagający scenariusz. W rezultacie, imprezę większość graczy zaliczyła do udanych, pojawiło się kilka nowych „piwnych” historii, a relacja nie powstała chyba tylko dlatego, że airsoft przegrał podówczas nierówną walkę ze zobowiązaniami szarej codzienności. Tym niemniej – SFSG poszło za ciosem.

 

 

DSCN2834.JPG

BEL II 13.JPG

 

 

BEL II odbył się 7 września tego roku w Jaryszewie koło Szamotuł. Tym razem padło na konwencję mini mil-sima. Maksymalnie 12 godzin w terenie i jedno zadanie proste jak średniowieczny parobek – znaleźć i przechwycić małą jednostkę przeciwnika operującą w głębi naszego terytorium. W razie braku innych możliwości – zlikwidować. W kwestii fabularnej – oni (grupy Silent Hunters oraz PMC) to kilkuosobowa drużyna komandosów z Bamendii, a my (DOTS, Pingwiny, R-Team oraz Leniwiec) to pluton sił szybkiego reagowania z Pyrlandii, żyjącej z Bamendią w twardej, męskiej przyjaźni.

 

 

DSCN2854.JPGDSCN2828.JPG

 

 

Na odprawie w TOC, poprowadzonej przez Bosmana z SFSG dowiedzieliśmy się, że wróg zaliczył wtopę podczas wykonywania swojego podstawowego zadania i zmyka na swoją stronę granicy.

 

 

orgowie.jpgBEL II 07.jpgBEL II 09.jpg

 

 

Na naszą korzyść działa przewaga liczebna 5:1, dron w powietrzu (co około godzinę wyłapujący nieprzyjacielski oddział i przekazujący jego położenie do TOC), ograniczenia terenowe, pozwalające przeciwnikowi poruszać się wyłącznie w wąskim korytarzu leśnym o szerokości od 300 m do 1 km oraz presja czasu – po 12 godzinach od wykrycia wrogiego oddziału do akcji wkraczają pyrlandzkie jednostki wyposażone w ciężki sprzęt, a granica stanie się równie hermetycznie zamknięta jak loża masońska. Wiąże nas tylko jedno ograniczenie – z uwagi na możliwą aktywność bamendańskiego rozpoznania i sił specjalnych, nie możemy skupić całości sił w najwęższym punkcie, tuż przy granicy. Częstotliwości radiowe, sygnały wywoławcze, taktyka, kolejność lądowania w terenie, plan awaryjny, pytania. Tyle w temacie odprawy.

 

 

DSCN2932.JPG

 

 

Plan prezentował się wyjątkowo monumentalnie i działał znakomicie od momentu wymyślenia do chwili wyjścia w pole. Kilkuosobowa grupa została zdesantowana tuż za ostatnią pozycją z zadaniem spychania bamendańczyków na nasze główne siły, skupione na dwóch przewężeniach terenu, w optymalnej sytuacji mające zakleszczyć wroga pomiędzy swoimi pozycjami. Do tego wszystkiego dochodziła wisienka a torcie w postaci paru ludzi, którzy mieli osłaniać tyły przed ewentualną dywersją zza granicy i stanowić odwód operacji. Z racji tego, że weteranów z nieodżałowanego Leniwca stawiło się raptem trzech – Sajgon, Śledź oraz ja – zgłosiliśmy się do tego ostatniego, niewdzięcznego zadania. Nigdy nikt nie chce osłaniać tyłów i zazwyczaj się to mści.

 

 DSCN2859.JPG

 

 

Bardzo miło zaskoczyło mnie, że przemieszczanie się na większe odległości wyglądało zupełnie inaczej niż na większości imprez, na których miałem okazję bywać. Tam, tradycyjnym środkiem transportu jest samochód, transporter lub śmigłowiec w wersji pieszej. Tutaj zapakowano nas do normalnych terenowych aut, które po obiciu nam tyłków na wertepach, wysadziły mój oddział na uzgodnionej wcześniej pozycji.

 

 

DSCN2861.JPG

DSCN2869.JPGDSCN2864.JPG

 

 

Kierowcy pojechali dalej, a dla nas (jak się później okazało – nie tylko dla nas) zaczęły się problemy. Żadna z naszych PMR nie była w stanie złapać kontaktu z resztą oddziałów, ani z TOC. To samo dotyczyło zresztą komórek, które zgubiły zasięg. W przypadku operacji, której powodzenie zależy od nienagannie działającej komunikacji – nic tylko siąść i płakać. Po jakimś czasie udało nam się złapać zasięg w jednej z komórek i otrzymywać współrzędne z pozycją przeciwnika przesyłane przez TOC. Dobre i to.

 

 

BEL II 26.jpgBEL II 19.jpg

 

 

Odnośnie samej gry w naszym wykonaniu, nie ma zbyt wiele do opowiadania. Zostaliśmy wysłani w teren jako ostatni, po mniej więcej 3h od momentu rozpoczęcia gry (t.j zdemaskowaniu wrogiego oddziału) i większość czasu spędziliśmy leżąc na glebie w zasadzce, bohatersko walcząc ze snem i niestrudzenie wypatrując grzybów. Mniej więcej w chwili, kiedy już zacząłem wpychać sobie szyszki pod łokcie udało nam się skontaktować z oddziałami sojuszniczymi. Poszło dokładnie tak, jak spodziewał się mój pesymistyczny Ja – nawaliły radia, nawaliły komórki, przeciwnik wymknął się z misternego potrzasku, nasi oczywiście ścigają ich, jak tylko szybko się da, ale my tak czy siak zostaliśmy właśnie ochrzczeni ostatnią nadzieją misji. A ledwo co zaczęło się ściemniać.

 

 BEL II 28.jpgBEL II 30.jpg

 

 

Cudownym zbiegiem okoliczności akurat w tym momencie otrzymaliśmy kolejną porcję współrzędnych. Jak już się dzieje, to wszystko naraz, nie? Przeciwnik w magiczny (no, może nie do końca) sposób prześlizgnął się obok naszego profesjonalnego stanowiska obserwacyjnego niezauważony i znajdował się już kilkaset metrów od naszej pozycji. Po szybkim marszu, podczas którego wypatrywałem 6 rosłych chłopów za każdą sosną i pod każdym kamieniem, zlokalizowaliśmy nadspodziewanie żwawo poruszający się krzakowy zagajnik. Problem polegał na tym, że, kiedy pojawił się w naszym polu widzenia, zagajnik przestał się poruszać i zaczął szeptać. My w odpowiedzi zaszyliśmy się za jakimiś osłonami, 15 metrów dalej i rozpoczęliśmy szukanie celów. Napięcie rosło z każdą chwilą, tylko po to, żeby zostać rozładowanym przez… emerytkę, która przetoczyła się. Bardzo. Powolutku. Na rowerze dokładnie pomiędzy naszymi pozycjami. Kiedy emerytka oddaliła się na względnie bezpieczny dystans, na ścieżce obok pojawiły się terenówki, zapakowały przeciwników do środka i odjechały w siną dal, a my mogliśmy co najwyżej wyjść na przecinkę i pomachać im na do widzenia. Strzelać nie wypadało. Na odprawie, organizator grzecznie poprosił, aby unikać ostrzeliwania samochodów. Nienawidzę moralnych zwycięstw.

 

 

BEL II 32.jpg

BEL II 29.jpg

 

 

W tym miejscu chciałbym pogratulować ekipom PMC oraz Silent Hunters ich umiejętności (oraz – jak sami przyznali po grze – nieziemskiego wręcz szczęścia, które ponoć sprzyja lepszym), a nam i naszym sojusznikom życzyć lepszego przygotowania następnym razem. Osobne podziękowania należą się organizatorom. Po raz kolejny za grosze ogarnęli bardzo przyzwoitą imprezę z klimatem, wymagającą jedynie kosmetycznych poprawek. Na BEL III też pojedziemy i tym razem na bank się odegramy!

 

 

Zdjęcia:

Bosman

Shiloh

 

 

DSCN2949.JPG

 

W tym artykule
STRONA 1:Sprawozdanie: MilSim Behind Enemy Lines II – Escape Route
Oceń i skomentuj artykuł
Platynowy partner
Złoty Partner
Srebrni partnerzy
Partnerzy taktyczni
Dołącz do współpracy
Wspierają nas sklepy
Dołącz do współpracy

Nagrody i wyróżnienia WMASG

Popular AirSoft Hall of Fame - 2017
2011 Best Non-English Language Airsoft News Website
2012 Best Non-English Language Airsoft News Website
2012 Best Non-English Language Airsoft Magazine
2013 Best Non-English Language Airsoft News Website
2014 Best Non-English Language Airsoft News Website
2016 Best Online Airsoft Community/Forum
2017 Best Non-English Language Airsoft News Website
2018 Best Non-English Language Airsoft News Website