Trwa ładowanie

Twoja przeglądarka jest przestarzała. Niektóre funkcjonalności mogą nie działać poprawnie. Zalecamy aktualizajcę lub zmianę przeglądarki na nowszą.

Oskarżony w Singapurze
Oskarżony w Singapurze

Oskarżony w Singapurze

Oskarżony w Singapurze
Oskarżony w Singapurze
Ten artykuł pochodzi ze starszej wersji portalu i jego wyświetlanie (szczególnie zdjęcia) może odbiegać od aktualnych standardów.

Singapur, Malezja oraz Indonezja znane są z bardzo restrykcyjnej polityki w kwestii posiadania broni oraz jej replik. Właściwie wszystko, co zdolne jest wystrzelić pocisk mogący doprowadzić do jakiegokolwiek uszkodzenia ciała - objęte jest prawnym banem obejmującym posiadanie, import i sprzedaż.

W Singapurze, jak do tej pory udało się uzyskać wyłącznie zezwolenie na utworzenie, pod ścisłą kontrolą, kilku klubów IPSC.

W dniu wczorajszym doszło do aresztowania czterech osób, z których jedna posiadała przy sobie replikę airsoftową.

 

 xSingapore.jpg

xSingapore.jpg

 

 

Aresztowany w Singapurze mężczyzna, Yang Ziyi lat 26, jest - według miejscowej policji - zamieszany w działalność kryminalną, w tym dotyczącą rozprowadzania narkotyków. Jednak aresztowano go za posiadanie repliki ASG.

Został zatrzymany przed sklepem sieci 7-11, z powodu "przypuszczalnego" przenoszenia repliki pistoletu. Jak podano - miał przy sobie replikę typu GBB pistoletu Desert Eagle.

Mężczyzna został dziś oskarżony w sądzie, na mocy ustawy o przestępstwach związanych z bronią i grozi mu od 5 do 20 lat więzienia. Kaucję wyznaczono na 60.000 dolarów singapurskich, a wstępna rozprawa ma się odbyć 13 lipca. 

 

 

Źródło:

Thumpy's 3D House of Airsoft

Komentarze

14100715
01-07-2015 @ 00:34
Nieźle... Tylko po co mu DE w sklepie.
Preki
01-07-2015 @ 01:36
Bym coś napisał odnośnie przynoszenia DE do sklepu, ale podeszłoby to pod rasizm :D
Preki
01-07-2015 @ 01:36
Bym coś napisał odnośnie przynoszenia DE do sklepu, ale podeszłoby to pod rasizm :D
wredny_bo_trzeźwy
01-07-2015 @ 10:24
Taa, częśc państw azjatyckich ma osobliwe podjeście do kwestii sprawiedliwości. W takiej np. Tajlandii można zamordowac z zimną krwią człowieka i dostanie sie najwyżej 20 lat, ale za handel jakąkolwiek substancja odurzającą inną niż alkohol i nawet w małej ilości (nawet zielskiem, czy haszyszem) można wyłapać karę śmierci. Czemu: bo król tak powiedział...Także news powyżej (zagrożenie karą 5-20 lat za posiadanie repliki - brawo prawodawca!) wpisuje się tylko w tą azjatycką logikę (a raczej jej brak). Tylko dziekowac Bogu, że mamy łacińską kulturę prawną, a nie barbarzyńską...
ravkill
01-07-2015 @ 21:09
Ale brak śmiecenia na ulicy, grafiti i dealerstwa dragów, nie jest wadą. Pod tym względem, są znacznie lepsi od nas. Co prawodastwa odnośnie broni i replik, no coz, nikt nie jest doskonały. Jak czekam, gdy jakiś kraj wprowadzi prawodastwo Singapurskie i Texańskie w jednym....
MarekMac
02-07-2015 @ 22:14
Ale dilowanie dragów (i narkotyki w ogóle) nie musi być złe. Za Titusem z Acid Drinkers - wszystko jest dla ludzi, ale nie dla małolatów i debili. Co prawodawcy do tego, że raz na miesiąc z kumplem czy żoną (właściwie jeszcze dziewczyną, ale już oszczędzam na pierścionek) zajaram jointa, wciągnę kreskę kokainy czy wstrzyknę sobie działkę hery? Dziecko ma opiekunkę? Ma. Nie robimy nikomu krzywdy? Nie (a i tak od tego są oddzielne przepisy). Nie przeszkadzamy ludziom w weekendowym wypoczynku? Nie (a i tak od tego są oddzielne przepisy). Volenti non fit iniuria.
Dlaczego ja nie mogę zapalić marihuany, wziąć tego czy owego skoro ja po tym umiem się zachować? Dlaczego mogę raczyć się alkoholem (który, olaboga!, jest bardziej uzależniający od niektórych substancji nielegalnych)? Jeden się napije z kumplami, pośmieją się, pośpiewają i pójdą spać, a inny po dwóch piwach wszczyna rozróbę na pół dyskoteki, w ruch idą kosy, przyjeżdzą policja.
Dlaczego więc nie karać śmiercią (wzorem tejże, wg Ciebie - Ravkill, lepszej od nas Azji) za sprzedaż alkoholu, który nie wydaje mi się jakoś lepszy społecznie od przynajmniej niektórych narkotyków (a piszę to trzymając piwo).
Przecież efekty są podobne. Jeden się uzależni, inny umie to kontrolować. Jeden umie się zachować, a inny nie umie. Jeden wsiądzie pod wpływem za kierownice, a inny nie. Narkotyki niszczą ciało, ale alkohol również. Mówiąc "tego zażywać nie wolno" państwo (władza) mówi "obywatelu! Jesteście debil patentowany i dupa wołowa! MY - zbieranina ludzi pozbawionych wiedzy eksperckiej, a najczęściej także empirycznej - wiemy lepiej" lub "obywatelu! Posmarowali nam za nielegalizowanie".
Zrozumiałbym gdyby chodziło o substancje, które z pewnością spowodują śmierć u kogoś innego, ale takie chyba nie istnieją.
Natomiast myślenie, że nie ma dilerki w krajach, gdzie za dilerkę grozi stryczek jest jak myślenie, że w krajach w których dopuszcza się karę śmierci za morderstwo nie popełnia się morderstw - naiwne.
ravkill
01-07-2015 @ 21:09
Ale brak śmiecenia na ulicy, grafiti i dealerstwa dragów, nie jest wadą. Pod tym względem, są znacznie lepsi od nas. Co prawodastwa odnośnie broni i replik, no coz, nikt nie jest doskonały. Jak czekam, gdy jakiś kraj wprowadzi prawodastwo Singapurskie i Texańskie w jednym....
kero
01-07-2015 @ 22:53
Tyle że w Singapurze możesz chodzić sobie po mieście w środku nocy, obwieszony sprzętem foto, wchodzić w ciemne zaułki i nikt cię nie ruszy. I meczet sąsiaduje z synagogą, kościołem i świątynią hinduską. I są chodniki jednokierunkowe:))
I mają przepis "No oral sex after anal sex"
blysk
02-07-2015 @ 18:09
Rozumiem że Ci nie smakowało? ;)
wredny_bo_trzeźwy
02-07-2015 @ 12:28
Ok rozumiem wszystkie te plusy, ale w wielu krajach europejskich masz taki sam porządek, bez negatywnych strony mentalności azjatyckiej. No a z tymi dragami - no cóż, alkohol jest dostepny wszędzie w Azji, a to też narkotyk przecież...
blysk
02-07-2015 @ 18:09
Rozumiem że Ci nie smakowało? ;)
MarekMac
02-07-2015 @ 22:14
Ale dilowanie dragów (i narkotyki w ogóle) nie musi być złe. Za Titusem z Acid Drinkers - wszystko jest dla ludzi, ale nie dla małolatów i debili. Co prawodawcy do tego, że raz na miesiąc z kumplem czy żoną (właściwie jeszcze dziewczyną, ale już oszczędzam na pierścionek) zajaram jointa, wciągnę kreskę kokainy czy wstrzyknę sobie działkę hery? Dziecko ma opiekunkę? Ma. Nie robimy nikomu krzywdy? Nie (a i tak od tego są oddzielne przepisy). Nie przeszkadzamy ludziom w weekendowym wypoczynku? Nie (a i tak od tego są oddzielne przepisy). Volenti non fit iniuria.
Dlaczego ja nie mogę zapalić marihuany, wziąć tego czy owego skoro ja po tym umiem się zachować? Dlaczego mogę raczyć się alkoholem (który, olaboga!, jest bardziej uzależniający od niektórych substancji nielegalnych)? Jeden się napije z kumplami, pośmieją się, pośpiewają i pójdą spać, a inny po dwóch piwach wszczyna rozróbę na pół dyskoteki, w ruch idą kosy, przyjeżdzą policja.
Dlaczego więc nie karać śmiercią (wzorem tejże, wg Ciebie - Ravkill, lepszej od nas Azji) za sprzedaż alkoholu, który nie wydaje mi się jakoś lepszy społecznie od przynajmniej niektórych narkotyków (a piszę to trzymając piwo).
Przecież efekty są podobne. Jeden się uzależni, inny umie to kontrolować. Jeden umie się zachować, a inny nie umie. Jeden wsiądzie pod wpływem za kierownice, a inny nie. Narkotyki niszczą ciało, ale alkohol również. Mówiąc "tego zażywać nie wolno" państwo (władza) mówi "obywatelu! Jesteście debil patentowany i dupa wołowa! MY - zbieranina ludzi pozbawionych wiedzy eksperckiej, a najczęściej także empirycznej - wiemy lepiej" lub "obywatelu! Posmarowali nam za nielegalizowanie".
Zrozumiałbym gdyby chodziło o substancje, które z pewnością spowodują śmierć u kogoś innego, ale takie chyba nie istnieją.
Natomiast myślenie, że nie ma dilerki w krajach, gdzie za dilerkę grozi stryczek jest jak myślenie, że w krajach w których dopuszcza się karę śmierci za morderstwo nie popełnia się morderstw - naiwne.

NAJNOWSZE

Trwa ładowanie...