Trwa wczytywanie...

Specna Arms SA-G14 EBB

22.10.2018 Autor: Czoper Dodał: Regdorn Komentarze: 9

Specna Arms to dynamicznie rozwijająca się marka. Na rynek wprowadzane są kolejne modele, a w nasze ręce trafił karabinek wzorowany na G36 K. Jak się prezentuje? Sprawdźcie sami.


Opisywany karabinek należy do serii SA-GXX, na którą składają się repliki kilku wersji karabinka HK G36. Cechą wspólną replik SA-GXX jest system EBB, możliwość szybkiej wymiany sprężyny oraz funkcja zwalniania sprężyny obsługiwana jest przyciskiem zwalniacza zamka. EBB, czyli elektryczny blowback to system, w którym atrapa zamka jest ruchoma i połączona z tłokiem.

Poniższy tekst powstał w oparciu o model SA-G14, czyli replikę ze składaną na bok ażurową kolbą i wysokim mostkiem z celownikiem optycznym o stałym powiększeniu.



W zestawie:
magazynek hi-cap na 350 kulek,
instrukcja w języku polskim i angielskim,
zestaw naklejek Specna Arms,
składany plakat reklamowy,
typowy wycior z tworzywa sztucznego;
certyfikat kontroli jakości z wynikami 5 pomiarów prędkości wylotowej tego egzemplarza.

Dane techniczne:
waga bez magazynka: 2,8 kg,
długość: 630/875 mm,
długość lufy wewnętrznej: 363 mm,
średnica lufy wewnętrznej: brak danych,
prędkość wylotowa: 375 fps.

Jak widać na powyższym zdjęciu replika zapakowana jest w zwykłe pudło z tektury o nienachalnej funkcji marketingowej. Wewnątrz elementy zestawu umieszczone są w dedykowanych gniazdach wyciętych w wypełnieniu z pianki. Całość w wystarczającym stopniu zabezpiecza karabinek i akcesoria.

Trzymany w dłoniach karabinek wygląda bardzo dobrze. Tworzywo, z którego został wykonany jest czarne, matowe, minimalnie chropowate. Lufa zewnętrzna, tłumik płomienia i dźwignia przeładowania tak jak w wersji palnej są popielate.



Gdyby nie widoczne na zdjęciach oznaczenia Specna Arms uznałbym, że to replika innego, uznanego producenta. To wyjaśniałoby doskonały wygląd karabinka i jakość tworzywa, z którego jest wykonany. Byłby to polimer zbrojony nylonem. 



Wracając do konstrukcji zewnętrznej. Karabinek wyposażony jest w podstawową dla palnego pierwowzoru ażurową kolbę składaną na prawą stronę.



Po złożeniu kolba blokuje się na deflektorze łusek. Rozkłada się ją po prostu pociągając. Czynność można sobie ułatwić unosząc kolbę lekko ku górze.



Widoczne obok deflektora atrapa zamka i dźwignia przeładowania są jak napisałem wcześniej popielate. Atrapa wykonana jest z blachy stalowej. Dźwignia natomiast z kilku plastikowych elementów. Podczas strzelania obie części poruszają się, mając w zamyśle konstruktorów urealnić wrażenia osoby strzelającej. System jest mocno niedoskonały. Odrzut jest oczywiście zauważalny, ale znikomy. Nie jest jednak to unikalna cecha, czy wada opisywanego karabinka, ale większości replik z EBB. To wynik kompromisu wymuszonego ograniczeniami technologicznymi. Mając tę wiedzę, z karabinka strzela się zupełnie przyjemnie. Dla mnie osobiście większym problemem jest to, że zamek potrafi się zatrzymać w dowolnym niezamkniętym położeniu jeśli zwolnimy spust w chwili, gdy tłok się cofa. Cały system EBB można łatwo i w sposób odwracalny zdemontować.



Regulacja Hop-Up


Odciągając do tyłu dźwignię przeładowania, odsuwamy jednocześnie atrapę zamka i uzyskujemy dostęp do regulacji systemu Hop-Up. W replikach bez systemu EBB na czas regulacji Hop-Up można było zablokować dźwignię, zamek pozostawał w tylnym położeniu i można było wygodnie regulować nanosząc poprawki po kolejnych strzałach. Tu ze względu na EBB dźwignia odblokuje się po każdym strzale zamykając dostęp do komory. Informacje o konstrukcji komory i sposobie regulacji znajdziecie kawałek dalej.



Karabinek wyposażony jest w tak zwany wysoki mostek, określany również rączką lub uchwytem transportowym. Mostek posiada zintegrowany celownik optyczny o stałym przybliżeniu x1,5.



Celownik posiada niewielką średnicę okularu - 11 mm i jeszcze mniejszą obiektywu, bo zaledwie 9 mm. Aby z niego efektywnie korzystać trzeba się przyzwyczaić. Dla moich starych oczu większym problemem był jednak niewielki odstęp źrenicy wyjściowej. Mówiąc po ludzku – aby nie tracić niczego z pola widzenia celownika, musiałem przysuwać oko bardzo blisko do okularu. Na tyle blisko, że opierałem szkło okularów ochronnych o obudowę lunetki. I znowu: jest to przypadłość, czy też cecha wielu innych celowników optycznych. Zarówno przeznaczonych do broni palnej jak i ich airsoftowych odpowiedników.

Siatka celownicza lunety umożliwia przybliżony pomiar odległości od celu oraz uwzględnienie poprawki.



Z prawej strony lunety znajduje się śruba służąca do regulacji położenia krzyża w poziomie. Identyczna śruba do regulacji w pionie jest na górze lunety.



Bezpośrednio na tubusie lunety za pomocą dwóch śrub zamocowano krótką szynę Picatinny przeznaczoną do montażu innego celownika. Jeśli nie chcemy korzystać np. z kolimatora, a wolimy tradycyjne przyrządy mechaniczne musimy zdemontować szynę. Wtedy uzyskujemy możliwość korzystania z nieregulowanych szczerbiny i muszki.



Bez odkręcania szyny korzystanie z "awaryjnych" przyrządów jest niemożliwe - szyna jest zbyt wysoka. Po jej zdjęciu problemem są mosiężne gwintowane tuleje, w które wkręca się śruby mocujące szynę. Są mosiężnie złote i - wyyyją kolorem.

Sam mostek można łatwo zdemontować i zastąpić go niskim, posiadającym szynę Picatinny na całej długości. Jeden z trzech punktów montażowych widać na zdjęciu powyżej. Akurat ten pełni przy okazji rolę przedniego mocowania pasa nośnego.


Lufa zewnętrzna


Po zdjęciu łoża, które jest precyzyjnie wykonane z tego samego materiału co korpus karabinka, odsłaniamy lufę zewnętrzną wraz z atrapą układu tłokowego.



Przewód lufy jest jednorodny i wykonany ze stopu aluminium (ZnAl). Odrębnie wykonany element to wieloklin służący do montażu lufy w korpusie karabinka. Połączenie lufa-wieloklin jest nierozbieralne, trwałe i na wcisk. Bez luzów. Widoczne są ślady fabrycznego zastosowania kleju. Lufa montowana w korpusie, w gnieździe na opisany powyżej wieloklin, zabezpieczona gwintowanym pierścieniem.



Na lufie atrapa systemu gazowego z tłokiem i sprężyną. Lufa zakończona typowym dla palnego odpowiednika tłumikiem płomienia.
UWAGA – tłumik posiada gwint 14mm PRAWOSKRĘTNY, a więc inny niż w większości replik.

Lufa zewnętrzna i przynależności utwierdzają mnie w przekonaniu o bliskim powinowactwie repliki Specna Arms z innymi replikami broni z rodziny G36. Wszystko jest dokładnie takie jak w dokumentacji repliki AS36 na stronach Aresa.

Przestrzeń wokół lufy zewnętrznej to także miejsce na akumulator.



Magazynek



Dołączony do repliki magazynek to hi-cap o deklarowanej pojemności 350 kulek. Magazynek jest w całości wykonany z przejrzystego tworzywa. Można kontrolować z grubsza zapas kulek. Pokrętło do nakręcania sprężyny tradycyjnie znajduje się w dekielku. Na bocznych ściankach jak zwykle zaczepy służące do spinania.



Szybka wymiana sprężyny


Po wybiciu pina przy końcu korpusu i złożeniu kolby, można wyciągnąć element oporowy sprężyny zamka. W ten sposób uzyskujemy dostęp do prowadnicy sprężyny głównej i możliwość szybkiej wymiany. 



Wcześniej trzeba wykręcić śrubę stabilizującą prowadnicę sprężyny. Płaskim śrubokrętem lub monetą (mieści się nawet 5 PLN). Pod śrubą znajduje się gniazdo na klucz imbusowy 6 mm. Wystarczy lekko wcisnąć i obrócić ruchem przeciwnym do wskazówek zegara o 90 stopni.



Na zdjęciu poniżej widać wysuniętą sprężynę z prowadnicą. Do tej czynności nie trzeba oczywiście wyciągać gearboxa z chwytem pistoletowym z korpusu karabinka.



Rozbieranie repliki


Karabinek rozbiera się podobnie do pozostałych replik wzorowanych na G36. Dobrym pomysłem jest, że 3 główne piny repliki, a więc pin mocujący łoże, pin gniazda magazynka i pin mocujący element oporowy atrapy zamka są jednakowe. Są spasowane bardzo ciasno i dodatkowo wyposażone w sprężynę zabezpieczającą. To dobrze, bo trudniej je będzie zgubić. Do wbicia/wybicia konieczne jest użycie narzędzia – przynajmniej do czasu wyrobienia się otworów palcem nie da rady. Oczywiście w kolbie, jak w wersji palnej oraz innych replikach znalazły się otwory, w które wtyka się zdemontowane piny. Ma to zapobiegać ich zgubieniu.



Po wyjęciu pina poniżej przedniego mocowania pasa nośnego, łoże przesuwamy w kierunku wylotu lufy. Nie ma żadnych elementów prowadzących.



Demontaż gniazda magazynka jest równie prosty i typowy: należy wybić pin, nacisnąć skrzydełko zwalniacza magazynka i można wyjąć gniazdo.



Aby wyjąć chwyt pistoletowy z gearboxem trzeba przesunąć do przodu i przytrzymać komorę Hop-Up.



Wyjęcie szkieletu z chwytu sprawia pewien kłopot. Poza wykręceniem śruby umieszczonej niemalże centralnie w dekielku chwytu pistoletowego, konieczne jest również wybicie kołka znajdującego się nad spustem. W wielu innych replikach G36 aby go wyjąć, należy wcisnąć przycisk zwalniacza zamka. Tu jest inaczej. Kołek trzeba po prostu wybić, bo przycisk zwalniacza pełni zupełnie inną funkcję. Problemem pozostaje ominięcie ramieniem systemu zwalniania sprężyny wewnętrznej krzywki lewego selektora. Trzeba manewrować mocno, ale z wyczuciem.



Gearbox to niestandardowy, modyfikowany szkielet w wersji III z systemem EBB i mikrostykiem. Jest to gearbox podobny do stosowanego obecnie w replikach AS36 Aresa, bez elektronicznego modułu sterującego EFCS.

Zastosowano w nim łożyska7 mm. Na kole silnikowym odnajdziemy stalowe łożysko kulkowe. Na pozostałych kołach są stalowe łożyska ślizgowe. 

Koła zębate spasowane są z lekkim luzem. Szczególnie wyczuwalnym na kole silnikowym i środkowym.



Części gearboxa



Stalowe koła zębate wyglądają solidnie. Wykonanie jest precyzyjnie. Wyglądem przypominają droższe wersje kół SHS-a lub tańsze Super Shootera. Spasowanie kół w gearboxie jest zaledwie przeciętne. Jak pisałem powyżej – występują znaczne luzy poprzeczne. Smarowanie jest oszczędne. Zbyt oszczędne.



Koło środkowe – jednoczęściowe.



Koło tłokowe również  składa się z dwóch talerzy.



Zapadka przeciwpowrotna jest standardowa, połączona zewnętrznym ramieniem z przyciskiem będącym w wersji palnej zwalniaczem zamka.



Tutaj układ odpowiada za zwalnianie sprężyny. W egzemplarzu testowym działa z lekkim zgrzytem ze względu na niewielki zakresu ruchu dźwigni poruszającej zapadkę. Przycisk należy wcisnąć do samego końca, dosyć mocno. Niemożliwe jest np. zwolnienie sprężyny palcem wskazującym przesuniętym ze spustu. Przerywacz jest standardowy.



Układ pneumatyczny



Opisywana wersja K posiada lufę o długości 363mm. Mimo to zastosowano cylinder typu 0 – bez otworów. Cylinder jest mosiężny, chromowany.

Głowicę cylindra wyprodukowano z tworzywa, z 1 o-ringiem uszczelniającym wykonana jest według specyfikacji gearboxa wersji III w standardzie TM. Króciec, po którym przesuwa się dysza jest mosiężny i długi – ponad 21 mm – jak m.in. w G36 czy AUG TM. Zrobiony z miękkiej gumy, wewnętrzny element tłumiący ma grubość ponad 3 mm.



Dysza jest z tworzywa, bez uszczelnienia, o przekroju okrągłym. Nie posiada płetwy prowadzącej w górnej części. Długość: 24,91 mm. 



Tłok wytworzono z tworzywa sztucznego i posiada 15 zębów. Jeden ząb jest stalowy. Głowica tłoka jest z tego samego tworzywa, kierunkowa i z 8 otworami. Przewidziana jest do jednokrotnego montażu – śruba mocująca od strony czołowej przykryta została wklejonym kawałkiem tworzywa. Oczywiście brak tutaj łożyskowania. 



Sprężyna posiada regularny kształt. Jest nadzwyczaj krótka, długości zaledwie 14,2 mm. 



Prowadnica nie posiada łożyskowania, jest plastikowa ze znalową stopką. Śruba stabilizująca prowadnicę wykonana jest ze stali.



Popychacz jest standardowy, plastikowy. Dedykowany dla szkieletów w wersji III.

W opisywanym egzemplarzu układ pneumatyczny był suchy – nie nasmarowany. Szczelność przeciętna. Powietrze przechodzi także pomiędzy cylindrem, a głowicą. Test z założoną dyszą wypadł co najwyżej równie przeciętnie.

Elementy spustu standardowe dla replik G36. 



Pewien problem montażowy sprawia sprężynka, która ma bardzo krótki wąs wchodzący w otwór w gearboxie.



Mikrostyk to element montowany obecnie dość często przez różnych producentów. 



Niestety zastosowanie go wymagało zmodyfikowania gearboxa, co w mojej ocenie jest wadą repliki. Po pierwsze, stosując mikrostyk wychodzimy ze standardu. Inny jest przede wszystkim sam gearbox, a jego dostępność oraz dostępność współpracujących z mikrostykiem elementów (dźwigienek) jest żadna. Po drugie, w przypadku awarii samego mikrostyku uruchomienie repliki po wymianie na identycznie wyglądający (zamiennik) może nastręczyć sporo warsztatowych problemów, co wynika wprost z konstrukcji i sposobu działania układu język spustowy-przerywacz-dźwigienka-mikrostyk.

W karabinku zastosowano cienkie i sztywne przewody elektryczne w twardej izolacji. Układ pozbawiony jest bezpiecznika. Przewody lutowane są do mikrostyku, przy silniku wsuwane na konektorach. Wtyczka do akumulatora to mini Tamiya.

Płytka selektora jest niestandardowa, dedykowana.



Same skrzydełka selektora są mocowane w sposób wyjątkowo korzystny i przemyślany. Zamiast odkręcających się wiecznie wkrętów dociskowych powodujących częste odpadanie, tu skrzydełka zamocowano na normalnych śrubach, ale wkręcanych od wewnątrz korpusu. Połączenie jest zatem na gwint, a nie na wcisk ze śrubą kontrującą. To znacznie lepsze rozwiązanie.

Silnik jest krótki, bez oznaczeń. Magnesy są słabe. Opór wałka obracanego palcami jest niewielki.



Koszyk silnika jest standardowy dla replik G36. Regulacja silnika kluczem imbusowym 2 mm, możliwa jest do przeprowadzenia nawet „w polu” przez otwór w deklu chwytu pistoletowego. W testowanym egzemplarzu konieczna była korekta ustawienia silnika. Mechanizm pracował z zauważalnym i słyszalnym oporem.



Lufa wewnętrzna i Hop-Up



Lufa wewnętrzna jest mosiężna, o długości 363mm. Nie wyróżnia się niczym. Nie udało mi się znaleźć wiarygodnej informacji o średnicy wewnętrznej lufy.



Komorę Hop-Up wykonano w kształcie typowym dla G36, z regulacją pierścieniem obracanym wokół osi lufy. W górę – więcej HU, w dół - mniej. Komora przeznaczona jest do dysz gładkich (bez płetwy prowadzącej w górnej części). Gumka Hop-Up jest czarna i standardowa. Dystanser również jest standardowy, walcowaty. Miękki. Komora wraz z lufą mocno dociskana do gearboxa sprężyną nałożoną na lufę. Montaż w korpusie karabinka poprzez dociśnięcie w kierunku wylotu lufy i obrót o 90 stopni zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Demontaż – mocne wciśnięcie i obrót w przeciwną stronę.

Uwaga – montując lufę wsuwamy ją w gniazdo obróconą zawczasu o 90 stopni. Tak, żeby po wciśnięciu i wyżej opisanym obróceniu wylądowała we właściwej pozycji.


Pomiar prędkości wylotowej i test tarczowy


Testy zostały przeprowadzone na redakcyjnej strzelnicy zamkniętej, w temperaturze 25 stopni Celsjusza, Hop-Up ustawiony na zero.
Pomiar prędkości wylotowej wykonany został urządzeniem XCORTECH X3500, na kulkach o wadze 0,2 g.

Wyniki pomiaru prędkości wylotowej, dla porównania w nawiasie wartości przepisane z dołączonego certyfikatu jakości - tylko 5 pomiarów:
1. 402,9 (374,8)
2. 401,0 (376,2)
3. 404,4 (377,8)
4. 402,2 (378,4)
5. 412,3 (379,1)
6. 413,1
7. 413,6
8. 410,6
9. 410,9
10. 412,1

Średnio: 408,3 fps. Średnia z 5 pomiarów fabrycznych - 377,3 fps. Nie rozumiem, nie wiem o co chodzi. Powietrze mamy rzadsze? Nie zakładam braku pomiaru w fabryce.
Zmierzona szybkostrzelność (akumulator LiPo 11,1 V 2400 mAh, 15 C) - 19


Test tarczowy

Do testu użyliśmy biodegradowalnych kulek 0,25 g. marki Nuprol. Odległość od tarczy 25 m. Strzelanie ze stojaka do przystrzeliwania broni K-Zone.
Oddano 10 strzałów z repliki wyciągniętej wprost z pudełka. Nie regulowaliśmy przyrządów celowniczych.
Wszystkie strzały w celu. Największa odległość między przestrzelinami - 11 cm.



Podsumowanie


SA-G14 wygląda lepiej niż większość popularnych na rynku replik G36 (np. JG, CYMA). Jest lepiej spasowany i wykonany z lepszych materiałów. Dobór części wewnętrznych mechanizmu nie powala, ale budzi umiarkowane zaufanie. Po wyjęciu z pudła strzela z prędkością wylotową ok. 410 fps, w związku z czym zaryzykuję stwierdzenie, że bez wymiany sprężyny, a więc bez zwiększenia obciążeń mechanicznych można uzyskać wartości zbliżone lub nawet przekraczające 450 fps.

Odstępstwa od "standardu", które wskazałem w tekście i które dla mnie delikatnie mówiąc nie są zaletami, dla innych mogą być wręcz zachętą do wyboru tej repliki. Co kto lubi.



Test był możliwy dzięki uprzejmości firmy Gunfire.pl

Gunfire.pl

Galerie

Oceń i skomentuj