Ten artykuł pochodzi ze starszej wersji portalu i jego wyświetlanie (szczególnie zdjęcia) może odbiegać od aktualnych standardów.

IV Świętokrzyski Zlot ASG - Basra III, Ociesęki k. Kielc, 26-27.07.2008

IV Świętokrzyski Zlot ASG - Basra III, Ociesęki k. Kielc, 26-27.07.2008
Kolejny zlot, który powinien stać się obowiązkową pozycją w kalendarzu polskich maniaków. Uczestnicy wcielają się w Arabów pogrążonych w wojnie domowej w powojennym Iraku.
W tym artykule
STRONA 1: IV Świętokrzyski Zlot ASG - Basra III, Ociesęki k. Kielc, 26-27.07.2008

Impreza: IV Świętokrzyski Zlot ASG - Basra III
Rodzaj: Zlot ASG
Data: 26.07-27.07.2008
Miejsce: Ociesęki k. Kielc (woj. Świętokrzyskie)
Organizator:
Adams, Marcu, ARC, Igor, Macios, Hulki, Fijas, Grzesiek
Koszt: 30 zł
Liczba maniaków: 265

 

IMPREZIE PATRONOWAŁ WMASG.PL

 

Okres letni, to czas w którym wyjątkowo chętnie organizuje się zloty. W większości dopisuje znakomita pogoda. Nawet gdy pada deszcz, nie doskwiera on tak, jak w chłodniejsze dni. Ładna pogoda przyciąga więcej chętnych.

Jak wiele jest imprez, tak też różnorodna jest ich fabuła. Tło gry może nawiązywać do rzeczywistych konfliktów lub ich konsekwencji, albo też być osadzone w zupełnie wymyślonych realiach. Nierzadko scenariusz dobierany jest pod kątem pory roku. W ostatni weekend lipca bieżącego roku odbyła się gra wyjątkowa.

 

 

 

 

Podczas, gdy zwykle dominuje wyraźny podział na dobrych i złych, tak w przypadku lipcowego zlotu granica ta była dosyć zatarta. Wszyscy uczestnicy wcielili się w... Arabów uwikłanych w wojnę domową w irackim mieście, 10 lat po opuszczeniu tego kraju przez siły sprzymierzone. O obecności tych ostatnich w Basrze mowy być nie mogło. Arena gry została podzielona na strefy wpływów dwóch organizacji - PIS (Partia Iraku Sprawiedliwego), PO (Porozumienie Osmańskie) oraz silnej Gwardii Basra utrzymującej porządek w centrum miasta.

 

Teren PGRów

 

 

Organizatorzy i zaprzyjaźnione z nimi, pomocne ekipy (chłopcy z Nam68, Alco i z Buska), w czwartej już edycji świętokrzyskiego zlotu wykazali się nie lada zaangażowaniem. Uczestników witał obstawiony posterunek ze szlabanem. W około widać było znaki z arabskimi napisami, żartobliwy zakaz wwożenia broni, zaś wartownicy, szczególnie wobec spóźnialskich, w trakcie przeszukania wyraźnie sugerowali chęć przyjęcia dobrowolnych darów, umilających dalszą współpracę... Większość ubrana w galabije (tradycyjne ubranie arabskich mężczyzn) z arafatkami na głowie i, jak się dowiedzieliśmy, dla lepszego klimatu, często nawet specjalnie zapuszczonymi brodami.

 

Gwardia nieufnie podchodziła do dziennikarzy


Miasto Basra, czyli zabudowania podkieleckiego PGR-u, było z jednej strony bazą logistyczną dla uczestników zlotu, z drugiej zaś strony częścią areny gry. Terenem gry był też otaczający miasto las, wraz z kawałkiem pustynnym, gdzie Arabowie mogli się poczuć jak w domu.

 

Przeszukanie spóźnionych


Od strony obozowej organizatorzy zapewnili bieżącą wodę i WC. Uczestnicy w cenie wpisowego mieli także zagwarantowane kiełbaski na imprezę integracyjną oraz wodę pitną i pirotechnikę do scenariuszy. Pierwsi goście mogli znaleźć miejsca parkingowe i biwakowe w części dużych budynków. Przez większość czasu, także podczas walk, słychać było muzykę puszczaną ze sporych głośników zasilanych agregatem. Usłyszeć można było ścieżki dźwiękowe z klasyki kina wojennego, ale także bliskowschodnie disco – Tunak Tunak Tun, był zdecydowanym hitem Basra Top Lista. Mimo iż utwór reprezentuje nieco dalszy wschód, tak nikomu w świetnej zabawie to nie przeszkadzało. Był to pierwszy zlot, na którym byłem, w trakcie którego, zwłaszcza w ostatni dzień przyszło mi walczyć ze wspomnianym akompaniamentem. Panującą przy tym atmosferę trudno opisać. Trzeba to zobaczyć na własne oczy i przeżyć.

 

Jeden z budynków przeznaczonych na "parking"


Oczywiście nie można też nie wspomnieć o, jak zwykle dużym wpływie na atmosferę uczestników zlotu. Było bardzo pozytywnie i sygnały o jakichkolwiek spięciach docierały niezwykle rzadko. Klimat zlotu udzielił się wszystkim – wszyscy się bawili, wczuwając się w swoje arabskie role z uśmiechem.

 

Oczekiwanie na wydanie rozkazów w bazie PO

 

Przez pierwszy dzień gry, Basra była miejscem kontrolowanym przez silną Gwardię. Na tyle silną (ze względu na specjalne zasady trafień), że atakowanie jej nie miało większego sensu, choć odważni mimo wszystko próbowali. Czyniło to z miasta strefę zdemilitaryzowaną. Wchodząc w obręb zabudowań należało mieć broń zawieszoną przez plecy i nie narażać się Gwardzistom. Gdy doszło do kontroli, zatrzymana przez nich osoba musiała się wylegitymować prostą książeczką wojskową, otrzymaną razem z pamiątkową naszywką podczas rejestracji. Oprócz tego, każdy uczestnik otrzymał naklejkę z przydziałem do TF-u i żołd w zlotowej walucie. Jeśli jakiś pechowiec nie mógł się wylegitymować zlotowym dokumentem (można go było stracić np. przy okazji dostania się do niewoli) zostawał pojmany i... ukamienowany. Taki sam los czekał jeńców oddanych w ręce Gwardzistów.

 

 

Na twarzach jeńców przygotowanych do ukamienowania widać było niepokój wywołany niepewnością o ich dalszy los...

 

Ukamienowanie polegało na postawieniu nieszczęśnika pod wbitym w ziemię palem i obrzuceniu go pomalowanymi szarą farbą kawałkami styropianu. Jedyną szansą dla skazańców było ich łaskawe dowództwo, które mogło podjąć się ich wykupienia. Nie trzeba pisać, że była to swoista, acz tragiczna dla “przywiązanego” do pala, atrakcja. Zaraz obok bramy wjazdowej widniał budynek z napisem Hotel Royale, tam urzędował Adams wcielający się w postać najemnika weterana, właściciela lokalnego kasyna. Zmierzali tam wszyscy ci, którzy chcieli uzyskać informacje wywiadowcze lub kupić usługi twardych Gwardzistów. Można też było tam po prostu wypocząć uprawiając hazard. Do dyspozycji była ruletka, gry karciane, oraz dla najodważniejszych: rosyjska ruletka. Stawką była waluta zlotowa lub usługi Gwardii. Często dowódcy przysyłali swoich wysłanników, by pomnożyli posiadane pieniądze i zamienili je na drużynę lub dwie Gwardzistów.

 

Kasyno

 

 

Oprócz części typowo airsoftowej, rozwinięta była także sfera LARP-owa. Aby osiągnąć sukces nie wystarczyło dobrze walczyć. Intrygi, wywiad i wprowadzanie w błąd przeciwnika mylnymi informacjami było na porządku dziennym. Wrażenie robiły także zapewnione rekwizyty, biorące udział w grze. Atrapy RPG-ów wystrzeliwujące “sylwestrowe” rakiety nie były zaskoczeniem. Widywaliśmy je już na innych zlotach. Ale już bardzo starannie przygotowany wrak samolotu (kadłub, ogon, skrzydła) z pilotem w zniszczonym kokpicie (rozbita szyba, kokpit... z “Malucha”?), nie należy do airsoftowej codzienności. Mimo, że w bazie trzeba było sobie zapewnić samodzielnie dodatkowe zabezpieczenie, to po przyjściu na miejscu stał już tam namiot sztabowy z rozstawionymi dookoła podstawowymi umocnieniami z worków z piaskiem (lub trocinami).

 

Baza PO i oznakowany teren "respawn"

 

Jeden z RPG-ów niezbędnych do zniszczenia bazy przeciwnika

 

Aby wykonać jedno z wyznaczonych zadań należało odnaleźć na całym terenie gry trzy kolorowe dyski...

 

W drugi dzień strzelanie zmieniło koncepcję. O ile w pierwszy dzień strony poza walką między sobą miały do wykonania serię zadań pobocznych, tak w niedzielę jedynym zadaniem dla obu stron było znalezienie i porwanie szejka, w którego przez cały zlot wcielał się Arc, jeden z organizatorów. Skryte działania obu stron szybko przerodziły się w otwartą wojnę w mieście. Tym razem osłabieni i zrównani zasadami trafień z pozostałymi uczestnikami Gwardziści, chroniąc szejka, mieli pełne ręce roboty. Jako pierwszym, szejka udało się znaleźć PIS-owcom i porwać go dosłownie z przed nosa PO. Natychmiast PO z Gwardzistami połączyli siły i ruszyli wspólnym pochodem ze sztandarami w kierunku bazy porywaczy. Gdy kilku PIS-owców próbowało zatrzymać marsz sprzymierzonych przy Hotel Royale, w stronę niewielkiego domku skierowało się kilkadziesiąt luf. “Pierwszy raz coś takiego przeżyłem, wyglądało jakbyście wrzucali kulki wiadrami przez okna” - powiedział po wszystkim jeden z obecnych w budynku. Związanie ogniem pochodu na tą chwilę skutecznie opóźniło akcję odbicia szejka. W trakcie zaciętych walk pod bazą PIS okrzyknięto koniec gry.

 

W bazach obu stron rozwieszone były plakaty propagandowe

 

Po rozgrywce przyszedł czas na rozstrzygnięcie konkursów, z których chyba najważniejszym był konkurs na najbardziej klimatyczną postać zlotu. Wygrał go bezapelacyjnie Pissmejker, odgrywający rewelacyjnie rolę Hassana przy bramie. Witający i rewidujący przybywających zlotowiczów, wprowadzając ich błyskawicznie w odpowiedni nastrój i klimat imprezy. Nagrody sponsorowały sklepy Zbrojownia, MetalGun i Gunsmith, oferujące też w trakcie gry serwis polowy i zaopatrzenie w sprzęt i amunicję.

 

Rozdanie nagród i Pissmejker odbierający swoją nagrodę


Jak się dowiedzieliśmy od stałych bywalców Basry, poziom imprezy jest utrzymywany od dawna taki sam. Trudno w to uwierzyć, ale wszystko co zastaliśmy na miejscu zostało przygotowane w charakterze non-profit. Impreza robi znakomite wrażenie i z wielką przyjemnością jej patronowaliśmy. To szczególna impreza, która dołącza do naszych stałych pozycji w kalendarzu wyjazdowym.

 

Wątek na forum WMASG

Forum zlotu

W tym artykule
STRONA 1: IV Świętokrzyski Zlot ASG - Basra III, Ociesęki k. Kielc, 26-27.07.2008
Oceń i skomentuj artykuł
Platynowy partner
Złoty Partner
Srebrni partnerzy
Partnerzy taktyczni
Dołącz do współpracy
Wspierają nas sklepy
Dołącz do współpracy

Nagrody i wyróżnienia WMASG

Popular AirSoft Hall of Fame - 2017
2011 Best Non-English Language Airsoft News Website
2012 Best Non-English Language Airsoft News Website
2012 Best Non-English Language Airsoft Magazine
2013 Best Non-English Language Airsoft News Website
2014 Best Non-English Language Airsoft News Website
2016 Best Online Airsoft Community/Forum
2017 Best Non-English Language Airsoft News Website
2018 Best Non-English Language Airsoft News Website
Trwa ładowanie...