Ten artykuł pochodzi ze starszej wersji portalu i jego wyświetlanie (szczególnie zdjęcia) może odbiegać od aktualnych standardów.

Airsoft a prawo, cz. 1: Wielka Brytania

Airsoft a prawo, cz. 1: Wielka Brytania
Przez długie lata wysłuchiwałem opowieści o mitycznej krainie mlekiem i miodem płynącej, gdzie prawo jest rozsądne, ludzie szlachetni i uczciwi, a nawet ubodzy pławią się w takich luksusach, o jakich w Polsce mogą pomarzyć jedynie najbogatsi. Mowa rzecz jasna o legendarnym wówczas Zachodzie.
W tym artykule
STRONA 1:Airsoft a prawo, cz. 1: Wielka Brytania

Airsoft a prawo, cz. 1: Wielka Brytania

Co prawda z biegiem czasu okazało się, że przypowieści o tamtejszych wspaniałościach, snute gdzieś w mrocznych zakamarkach polskich blokowisk podczas zgromadzeń towarzyskich były cokolwiek przesadzone. Wciąż można spotkać rodaków, którzy po powrocie z krótkich pobytów za Odrą zachłystują się niesłychanymi cudami, jakie tam rzekomo widzieli, ale ich historie nie trafiają już na tak podatny grunt jak niegdyś. Napotykają barierą zdrowego sceptycyzmu.

Cóż, pod pewnymi kwestiami odstajemy od Zachodu o lata świetlne, ale przepaść, jaka dzieliła nas jeszcze z 15 lat temu trochę się mimo wszystko zmniejszyła (klasyk rzekłby wręcz, że stojąc nad tą przepaścią zrobiliśmy krok naprzód). Co więcej, istnieją dziedziny, co do których nie tyle nie mamy się czego wstydzić, ale to inne "lepsze" kraje mogą zazdrościć nam. Jedną z nich jest legislacja dotycząca ASG.

 

Pod względem prawnym Polska to airsoftowe El Dorado. Nawet najbardziej realistyczne repliki mają niemal taki sam status jak pistolety na wodę. Tak długo, jak Twoja replika miota pociski z energią mniejszą niż 17J (czyli prędkością ok. 1350 FPS) i nie obnosisz się z nią publicznie bez powiadomienia stosownych organów - możesz spać spokojnie. Nie wymaga się żadnych dodatkowych pozwoleń na zakup. Formalnie nie trzeba mieć nawet ukończonych 18 lat. Dzięki temu rynek rozwija się bez ograniczeń, a środowisko działa tak prężnie, jak rzadko gdzie na świecie.

Tymczasem czytając o sytuacji w takiej Wielkiej Brytanii można się srogo zdziwić. Poza aktami prawnymi istnieje również szereg inicjatyw nakładających na środowisko oddolne ograniczenia, co niejednemu może zdemolować obraz rzeczywistości i ludzkich motywacji.

 

W trosce o przenajwyższe dobro obywateli...

Stare porzekadło głosi, że rząd chce naszego dobra i dlatego musimy to dobro skutecznie ukrywać. Nie inaczej wygląda na Wyspach Brytyjskich. W kontekście ASG po raz kolejny głośno zrobiło się o nich w okolicach maja roku bieżącego, kiedy wprowadzono dalsze obostrzenia.

W niegdysiejszych czasach sytuacja w UK była równie prosta co droga do zatracenia i prezentowała się podobnie jak u nas. W okolicach roku 2006 podczas prac nad nowym aktem prawnym królewscy urzędnicy postanowili "pochylić się nad tematem" i stwierdzili, że do zapewnienia szczęścia i dobrobytu obywatelom niegdysiejszego imperium potrzeba trochę więcej regulacji dotyczących już nie tyle broni palnej, co przedmiotów realnie ją imitujących.

 

Wiązało się to z faktem, że po wprowadzeniu na przestrzeni lat całej serii ustaw nakładających dodatkowe ograniczenia na handel i posiadanie broni palnej, odnotowano, że wiele przestępstw popełnia się z wykorzystaniem realistycznych replik, t.j zabawek ASG i innych atrap. Nie widząc innej możliwości rozwiązania problemu, postanowiono zrobić to, na czym wielu urzędników zna się najlepiej - na wszelki wypadek zakazać.

Gwoli uzupełnienia - historia wprowadzania ograniczeń odnośnie broni palnej w UK ma naprawdę kilkusetletnią historię. W najbardziej interesującym nas XX w. wprowadzanie restrykcji początkowo było podyktowane obawami co do niepokojów społecznych wywołanych przez "aktyw robotniczy" oraz działalnością IRA. Nie trudno się domyślić, że rewolucyjne nawoływania w kraju, gdzie jedną z popularniejszych profesji stanowiło bycie rozczarowanym weteranem z frontu Wielkiej Wojny bez środków do życia i stałego zajęcia pewne regulacje jednak były potrzebne.

 

Cóż, "aktyw robotniczy" rozmiękczony odpowiednimi przywilejami socjalnymi porzucił myśl o walce zbrojnej i przestał być podatny na płomienne przemowy agitatorów partyjnych. IRA - dziwnym przypadkiem - niedługo po upadku ZSRR też nieco się uspokoiła, ale obostrzenia pozostały. W międzyczasie ustawodawca postanowił pójść za ciosem. Zainteresowanych odsyłam do Wikipedii po detale.

Obecnie kwestie związane z dostępem do broni palnej reguluje Firearms Act 1968 wraz z kolejnymi poprawkami w latach 1988 i 1997, spowodowanymi masakrami w Hungerford (1986) oraz Dunblane (1996). W obu przypadkach sprawca broń posiadał legalnie. Nie wchodząc w szczegóły - ilość broni palnej w rękach prywatnych została w następstwie wprowadzenia tych przepisów bardzo mocno ograniczona. W praktyce oznacza to, że polska UoBiA wraz z towarzyszącymi aktami pozostawia obywatelom dużo więcej swobody.

Co zaś się tyczy airsoftu - Violent Crime Reduction Act 2006 (zwany dalej VCRA 2006) z późniejszymi zmianami sporo namieszał w brytyjskim środowisku. Restrykcje nie były co prawa wymierzone sensu stricte w ASG (sam akt jest o wiele bardziej kompleksowy i porusza inne aspekty związane z przemocą - kto zainteresowany, to sobie doczyta) i lokalnym graczom oberwało się rykoszetem, ale niezależnie od intencji - w pierwszej wersji owej ustawy airsoft został na dobrą sprawę zdelegalizowany. Dość powiedzieć, że do kategorii "zakazanej" można by zaliczyć nawet poczciwego "gumikałacha".

 

Wprowadzono rozgraniczenie na imitacje broni palnej (Imitation Firearms - IF) i realistyczne imitacje broni palnej (Realistic Imitation Firearms - RIF). W świetle owych przepisów, RIFy zostały niemal wykluczone z obrotu gospodarczego. Nabyć je mogły tylko muzea, galerie, producenci filmów, seriali i spektakli teatralnych, rekonstruktorzy historyczni oraz służący rodziny królewskiej, jeżeli wiązało się to z pełnionymi przez nich obowiązkami.

Reszcie - pełnoletniego - społeczeństwa pozostało zadowolenie się replikami o wymiarach nieprzekraczających 38 mm wysokości i 70 mm długości lub też wykonanych w znacznym stopniu z materiału przezroczystego, jasnoczerwonego, jasnopomarańczowego, jasnozielonego, jasnoniebieskiego, jasnożółtego lub jasnofioletowego (nie do końca wiadomo o proporcjach kolor jaskrawy/stonowany, ale tu i ówdzie przewija się informacja o pokolorowaniu przynajmniej 50% powierzchni).

Takie postawienie sprawy wywołało zrozumiałe obruszenie wśród brytyjskich przedsiębiorców związanych w jakiś sposób z branżą. W końcu przez zwykłe niedopatrzenie władza chciała wykończyć ich biznes.

 

Porozumienie ponad podziałami

Zaniepokojeni biznesmeni popisali się demokratyczną dojrzałością, błyskawicznie powołując stowarzyszenie nazwane UKARA (United Kingdom Airsoft Retailers Association) i przystępując do rozmów z rządem. Po długich bataliach negocjacyjnych dodano do VCRA 2006 zapis, pozwalający na nabywanie RIF przez uczestników rozgrywek ASG (skirmishers) odbywających się na odpowiednio ubezpieczonych komercyjnych polach. Od października 2007 sytuacja została na pewien czas ustabilizowana.

Ustawodawca w swojej niespożytej mądrości nie sprecyzował jak definicji gracza ASG. Nie określił także tego, w jaki sposób zweryfikować czy potencjalny kupiec istotnie jest aktywnym airsoftowcem, pozostawiając to w gestii stron transakcji. Jednocześnie solennie zapewnił sprzedających (niezależnie od tego, czy jest to przedsiębiorstwo, czy osoba prywatna), że w razie czego, to oni poniosą odpowiedzialność, jeżeli niestarannie zweryfikowany kupujący dopuści się niecnych czynów.

 

Przez taki obrót spraw UKARA zdecydowała się na schemat w pewnym stopniu podobny do naszego systemu wydawania licencji w strzelectwie sportowym. Aby kupić swoją pierwszą "dorosłą" replikę, a nie kolorowego ulepa należy uzyskać członkostwo na jednym z pól do prowadzenia rozgrywek. Następnie w czasie dłuższym niż 56 dni trzeba uczestniczyć tam przynajmniej w 3 rozgrywkach (np. pierwsza rozgrywka to dzień 1, trzecia to dzień 57). Po tym czasie można uzyskać bezpłatnie licencję UKARA, dzięki której wreszcie można nabyć upragnioną replikę.

Na przestrzeni lat pojawiło się kilka organizacji będących uzupełnieniem lub alternatywą dla UKARA - United Kingdom Players Union (UKAPU) oraz British Airsoft Club (BAC). Przy czym prym cały czas wiedzie ta pierwsza. Aczkolwiek odwiedzając jej stronę można mieć co do tego solidne wątpliwości.

UKARA posiada pewne klarowne wymogi, do których muszą stosować się gracze, pola i sklepy oraz monitoruje sytuację prawną, wraz z pozostałymi organizacjami lobbując w interesie branży. W końcu być albo nie być airsoftu w UK zależy wyłącznie od kaprysu rządu.

 

Kolejne przepisy wchodzą w życie

Do 2017 roku wszelkie kwestie dotyczące mocy replik polegały na dżentelmeńskiej umowie pomiędzy reprezentantami środowiska ASG w UK a Home Office. Technicznie rzecz ujmując, na większości pól obowiązywał oddolnie ustalony limit 350 FPS dla replik z opcją ognia ciągłego oraz 500 FPS dla replik posiadających wyłącznie ognień pojedynczy. Zdarzały się też pola, gdzie ograniczenia ustalono na mniej niż 300 FPS.

W maju br. w życie wszedł Policing and Crime Act 2017. Problem polegał na tym, że w pierwotnej wersji ustawa ta była tak restrykcyjna, że handel replikami ASG podpadł pod handel bronią palną - do ich składowania potrzebny byłby odpowiednio zabezpieczony magazyn, kulki traktowano by tak samo jak amunicję do broni palnej itd. Dotyczyło to wszystkich zabawek i wiatrówek o mocy powyżej 1J. Posiadanie takowych - oczywiście wyłącznie na podstawie pozwolenia. Oficjalnie motywowano te zmiany łatwością zwiększenia prędkości wylotowej takiej konstrukcji i przerobienia jej na broń pneumatyczną.

 

Nie do końca wiadomo jak wyglądały negocjacje, ale ponoć wymagały one koordynacji wielu organizacji zrzeszających ludzi związanych z naszym hobby, aby przeforsować zapis wyłączający repliki ASG z kategorii "pozwoleniowej". Ostatecznie jednak brytyjski rząd poszedł tamtejszym graczom na rękę i jednoznacznie stwierdził, że zabawki ASG to nie broń, przez co nie podpadają pod Firearms Act 1968.

Obecnie poprzeczka podniesiona została trochę "na zapas" i oficjalnie zawisła na wysokości 1,3J (370 FPS) dla replik z ogniem ciągłym oraz 2,5J (520 FPS) dla replik z ogniem pojedynczym. Przewyższa to limity większości site'ów, ale na przyszłość przynajmniej będzie łatwiej negocjować ewentualne kolejne ograniczenia mając takie zakotwiczenie.

 

Warto było?

Trudno odpowiedzieć na to pytanie w sposób jednoznaczny. Poza wieloma oczywistymi wadami ujmowania wszystkiego, co tylko się da w ramy prawne (biurokracja, straty czasu, pieniędzy, energii...), widać kilka ewentualnych pozytywów zaistniałej sytuacji.

Przede wszystkim ograniczono napływ jednostek przypadkowych i nieodpowiedzialnych przez podniesienie "bariery wejścia". Konieczność wykupienia członkostwa na konkretnym polu niejako obniża anonimowość graczy w środowisku (łatwiej namierzyć i poddać ostracyzmowi ewentualnych oszustów komisowych, terminatorów i innych), zwłaszcza że aby kupić replikę - nawet od osoby prywatnej - trzeba należeć do UKARA lub podobnej organizacji.

Obowiązkowe ubezpieczenie graczy też raczej nie przeszkadza, kiedy niefortunny splot okoliczności doprowadzi do wypadku. Lepiej gra się na profesjonalnie przygotowanym "poligonie", gdzie nie trzeba obawiać się dziur i wystających prętów zbrojeniowych, czy uważać na meneli (oraz pozostawione przez nich różne cuchnące "niespodzianki") oraz spacerowiczów, co zdarza się podczas gier organizowanych na terenach "niczyich".

Ustalone odgórnie limity prędkości wylotowej eliminują problem "wyścigu zbrojeń", co nieco wyrównuje szanse graczy nie chcących inwestować zbyt dużych środków w swoje hobby. Chociaż to akurat moim zdaniem bardzo dyskusyjny punkt, gdyż według jednego z podejść inwestowanie w możliwości własnej repliki to jeden ze sposobów osiągania przewagi, na równi z ćwiczeniami sprawnościowymi i trenowaniem taktyki.

 

Z drugiej strony należy też się zastanowić, czy cena za pewien porządek nie jest zbyt wysoka. Jak widać, regulacje mające zatruć życie przestępcom po raz kolejny uderzają w uczciwych obywateli, chcących w spokoju realizować swoje pasje. Trudno szukać na Wyspach np. mil-simów w naszym rozumieniu tej formy gry. Oglądając relacje wideo oraz czytając wypowiedzi lokalnych graczy można odnieść wrażenie, że tamtejsze rozgrywki mają bardzo "piknikowy" charakter - mało biegania, dużo strzelania, przerwy na lunch... Tyle dobrego, że repliki nie muszą mieć pomarańczowych atrap tłumików płomienia.

Środowisku nie pozostało nic, jak tylko robienie dobrej miny. Na filmach z gier przeważają tereny urządzone pod CQB, gdzie wysoka prędkość wylotowa i tak nie ma racji bytu - widać nawet opuszczone centrum handlowe. Budynki wydają się być mało zdewastowane. Trochę odstawia to pola komercyjne, które miałem okazję oglądać w Polsce.

 

Pomimo tego, że pola wyglądają profesjonalnie, nie zmienia się faktu, że w jakiś sposób prawnie wymuszono na ludziach jeden typ rozgrywek. Drastyczne ograniczenia prędkości wylotowej niekoniecznie muszą każdemu odpowiadać.

Pokazuje to też swego rodzaju brak zaufania władzy do obywateli - skoro już ustaliliśmy, że "prawdziwą" replikę można nabyć tylko po spełnieniu pewnych kryteriów, to co przemawia za dodatkowymi obostrzeniami skierowanymi w stronę środowiska? Przecież to właściciele pól ustalają takie prędkości wylotowe, jakie uznają za stosowne oraz inne obowiązujące na swoich terenach reguły. Do tego cały oddolny system wyglądał - przynajmniej w teorii - na sprawnie zorganizowany.

Jak być może zauważyliście podczas lektury, w żaden sposób nie można oceniać tamtejszego porządku podług naszej mentalności. Wielka Brytania nie posiada tak burzliwej historii jak Polska i stąd broń w kontekście społeczno-kulturowym odbierana jest zupełnie inaczej, bardziej negatywnie. Temat rzeka, ale mówiąc pokrótce - przez wieki broń wykorzystywano głównie do polowań, sportów strzeleckich i popełniania przestępstw przez harcujące po odludziach bandy rozbójników, a później terrorystów z IRA. Przekłada się to na liczebność, kondycję i upodobania tamtejszego środowiska.

 

Czy to miało sens?

Na zakończenie ciekawostka - o ile do zakupu repliki ASG potrzeba licencji, o tyle otrzymać ją w prezencie można ot, tak po prostu - bez spełniania jakichkolwiek wymogów.

Zasadniczo najważniejsze, czyli problem przestępczości w UK nie został rozwiązany (ale uczciwie mówiąc - gdzie został poza Kalahari?). Do pogwałceń prawa z wykorzystaniem broni palnej wciąż dochodzi, a co do replik - dla przestępców istnieją lepsze alternatywy. Zresztą, żeby obejść prawo nawet wystarczy kupić sobie kolorową replikę i puszkę czarnej farby w markecie budowlanym.

Co prawda w ostatnim czasie odnotowano wzrost liczby incydentów z użyciem broni palnej oraz jej replik, polegających głównie na sianiu paniki przez publiczne obnoszenie się z przedmiotami przypominającymi broń. Z drugiej strony w takim Nottingham odnotowano spadki rzędy 89%, co robi wrażenie. Zresztą w 2015 roku odnotowano "ledwo" 26 zabójstw z użyciem broni palnej w całym liczącym ponad 65 milionów mieszkańców UK (w Polsce w porównywalnym okresie - 19 zabójstw oraz usiłowań z użyciem broni palnej).

A skoro już była mowa o marketach budowlanych - pełne są narzędzi tnących i obuchowych, które też można wykorzystać do szkodliwych społecznie czynów. Podobnie jest z asortymentem sklepów rowerowych, samochodowych, dekoratorskich, meblowych... Wszystkiego zabronić się nie da. A pisanie prawa z myślą o kilku skrzywionych jednostkach to droga donikąd - łatwo popaść w absurdy, a "zbóje" przepisy i tak będą łamać (ci brytyjscy szczególnie upodobali sobie noże). Sposób zawsze się znajdzie, a prawo będzie dwa kroki wstecz.

 

Pomimo tego, że rynek replik ASG został już bardzo mocno uszczelniony, tamtejsze środowisko nie może spać spokojnie i musi na bieżąco monitorować sytuację, broniąc się przed bublami prawnymi. Co prawda pewna zdrowa dawka "ucywilizowania" paru kwestii i w Polsce by nam nie zaszkodziła, ale na pewno nie odgórna i nie w takim stopniu jak na Wyspach. Jak ustawodawcy zaczną się rozpędzać w zakazach, to nie wiadomo na czym i kiedy poprzestaną. A że pewnie zaczną nas uszczęśliwiać po swojemu "na siłę", to ja już wolę obecną "anarchię".

Chociaż w takim centrum handlowym to bym sobie u nas pograł. Może któreś niedługo padnie.

Jak zwykle jesteśmy ciekawi Waszych przemyśleń.

Dziękuję Dominowi007 za konsultację merytoryczno-kulturową.

Zdjęcia pochodząSTĄD.

Po więcej informacji związanych z ASG w innych krajach zapraszamyTUTAJ.

W tym artykule
STRONA 1:Airsoft a prawo, cz. 1: Wielka Brytania
Oceń i skomentuj artykuł
Platynowy partner
Złoty Partner
Srebrni partnerzy
Partnerzy taktyczni
Dołącz do współpracy
Wspierają nas sklepy
Dołącz do współpracy

Nagrody i wyróżnienia WMASG

Popular AirSoft Hall of Fame - 2017
2011 Best Non-English Language Airsoft News Website
2012 Best Non-English Language Airsoft News Website
2012 Best Non-English Language Airsoft Magazine
2013 Best Non-English Language Airsoft News Website
2014 Best Non-English Language Airsoft News Website
2016 Best Online Airsoft Community/Forum
2017 Best Non-English Language Airsoft News Website
2018 Best Non-English Language Airsoft News Website