Trwa ładowanie

Twoja przeglądarka jest przestarzała. Niektóre funkcjonalności mogą nie działać poprawnie. Zalecamy aktualizajcę lub zmianę przeglądarki na nowszą.

Czerwona taktyka

This article comes from an older version of the portal and its display (especially images) may deviate from current standards.

Przedstawiamy kolejną relację z cyklu prezentującego akcje i szkolenia, w których biorą udział Specjalne Grupy Operacyjne. Jest to pierwsza część sprawozdania z przebiegu kursu dotyczącego taktyki czerwonej.

Jednocześnie informujemy, że relacja zawiera drastyczne zdjęcia, dlatego decyzję o zapoznaniu się z materiałem pozostawiamy czytelnikom.

Zapraszamy do lektury.

 

 

 

 

 

W miniony weekend, w okolicy Żywca, podczas imprezy firmowej, doszło do ataku uzbrojonej grupy przestępczej! Niezwykle brutalny i niespodziewany atak zakończył się tragicznie - kilkanaście osób odniosło ciężkie obrażenia. Do interwencji skierowane zostały znaczne siły, działające pod dowództwem B.O.S.T SGO. Dzięki błyskawicznej akcji udzielono pomocy wszystkim poszkodowanym i zneutralizowano zagrożenie. Niebagatelną rolę w utrzymaniu rannych przy życiu odegrało natychmiastowe udzielanie pomocy przez wykwalifikowanych medyków w trakcie trwania szturmu. To dzięki ich ciężkiej pracy i poświęceniu obyło się bez ofiar śmiertelnych...

 

 

 

 

1.jpg

1.jpg

2.jpg

2.jpg

3.jpg

3.jpg

4.jpg

4.jpg

 

 

 

 

Ten scenariusz na całe szczęście jest tylko fikcją - jednym z wielu wariantów wydarzeń, na jakie muszą być przygotowani uczestnicy zakończonego kursu z zakresu czerwonej taktyki. Kursu, który był pierwszym z serii wielu szkoleń, jakie B.O.S.T. SGO będzie organizowało przy współpracy z Couterterrorism Traing Poland Cichy Fight&Tactics.

Jak pokazują wydarzenia na całym świecie - operatorzy, żołnierze i funkcjonariusze publiczni muszą być wyszkoleni z zakresu medycyny pola walki. Dlatego właśnie takie osoby szkolone są w warunkach jak najbardziej przypominających te, z którymi mogą się zetknąć na co dzień. Stres, nieustanne zagrożenie, poczucie odpowiedzialności i trudne decyzje - są chlebem powszednim w tego rodzaju działaniach. Nie inaczej było i na naszym kursie. Uczestnicy rozpoczęli od części teoretycznej ilustrowanej przykładami. Instruktor krok po kroku omawiał zagadnienia, z którymi przyjdzie się kursantom spotkać w działaniu. Dokładne przedstawienie zastosowania stazy taktycznej, czy sposobów na opatrywanie ciężkich ran w warunkach polowych, były jednymi z wielu tematów jakie zostały poruszone.

 

 

 

 

5.jpg

5.jpg

 

 

 

 

Najciekawszą i najbardziej wymagającą częścią były zajęcia praktyczne. Dzięki zaawansowanym środkom pozoracji w postaci sztucznych ran wszelkiego typu, podlanych odpowiednio dużą ilością sztucznej krwi, pozoranci wyglądali niezwykle realistycznie. Dodatkowo, odpowiednio poinformowani, zachowywali się jak osoby, które rzeczywiście odniosły ciężkie obrażenia. Systematycznie też wprowadzana była presja ze strony instruktorów. Krzyki, wystrzały i pirotechnika stawały się nieodłączną częścią każdego zadania. Kursantów nieustannie wspierali w działaniu członkowie kilku ekip, takich jak: GHOSTSQUAD, Old Death Squad, Samodzielna Grupa Operacyjna WILK Rawicz, mających duże doświadczenie w odtwarzaniu podobnych scenariuszy. Ich niezwykłe zaangażowanie oraz profesjonalizm działania były nieocenione. Odpowiedzialnie i sumiennie wypełniali powierzone im zadania, pomimo ogromnego wysiłku i zmęczenia. Pogoda też nie rozpieszczała. Deszcz i wszędobylska wilgoć dawały o sobie znać na każdym kroku, jednak dzięki odpowiedniemu wyposażeniu działania uczestników kursu były łatwiejsze.

 

 

 

 

6.jpg

6.jpg

7.jpg

7.jpg

8.jpg

8.jpg

9.jpg

9.jpg

10.jpg

10.jpg

11.jpg

11.jpg

12.jpg

12.jpg

13.jpg

13.jpg

 

 

 

Po pełnym zajęć i wyzwań dniu przyszedł dla uczestników czas odpoczynku. Jednak zostali uprzedzeni, że mają znajdować się w gotowości do działania. Jak się okazało - noc przyniosła kolejne złe wiadomości...

Podczas przejazdu terenem górzystym na nocny patrol, 2 samochody wpadły na IED oraz zostały zaatakowane przez nieznanych sprawców. Cześć obsady obu wozów została uprowadzona. Do działania skierowane zostały natychmiast zespoły szybkiego reagowania, które po ustaleniu ostatniej znanej pozycji ruszyły do działania. Po dotarciu na miejsce, okazało się, że na operatorów czekała zasadzka, w której rannych zostało kilku członków ekipy ratunkowej. W ciemności napastnicy początkowo uzyskali przewagę, jednak bardzo szybko zostali odparci i zbiegli w nieznanym kierunku.
Ten kolejny scenariusz był, jak się okazało, trudnym wyzwaniem dla wszystkich osób biorących w nim udział. Trudne warunki, w połączeniu z ciemnością, spowodowały, że nawet najprostsze czynności zajmowały wiele czasu. Grupa szturmowa została zaatakowana granatami, a pod ogniem karabinów, załadowanych ślepą amunicją, zapanował chaos. Jednak wyszkolenie i doświadczenie kursantów pozwoliło na skuteczne działanie. Opanowanie i precyzja wykonywanych czynności, sprawiły, że bardzo szybko udzielono pomocy poszkodowanym.

 

 

 

 

14.jpg

14.jpg

15.jpg

15.jpg

16.jpg

16.jpg

 

 

 

 

Nie obyło się jednak bez przykrych niespodzianek. Jeden z pozorantów, w ciemności, zranił się dość poważnie w nogę. Rana na udzie została jednak szybko i sprawnie zabezpieczona, a osoba przetransportowana do ośrodka.
W tym samym czasie uczestnicy również zaczęli wracać do bazy, gdzie mieli w końcu zaznać chwili spokoju.

Druga część relacji i podsumowanie już wkrótce...

 

 

Zdjęcia:
Samuel Hławiczka, Patryk Jurzak

Patronat grupie SGO zapewniają: Helikon-Tex oraz Gunfire.pl. Wyposażenie uczestników oraz instruktorów: firmy Winsport i Stoor.

 

 

 

 

 

 

Źródło:

www.sgogdansk.pl

Komentarze

Promant
28-07-2012 @ 23:41
Komentarze niemerytoryczne będą kasowane. Jeśli kogoś nie stać na krytykę merytorycznie związaną z treścią artykułu - może powstrzymać się od popisów w formie "wycieczek osobistych". Celowe OT i popisy haterów nagrodzone zostaną tradycyjnie - nagrodą blokady komentowania.
Dziękujemy wszystkim za komentarze merytoryczne, pozdrawiamy fanów onetu - zostańcie u siebie.
Denis
29-07-2012 @ 01:25
fajna recka i zdjęcia niczego sobie
ajgor_aa
29-07-2012 @ 02:39
Pierwsze foto wygląda jak day after po melanżu :D

Ogolnie ok
HellMaker666
29-07-2012 @ 11:00
No i to jest coś związane z CLS czy TC3 a nie tak jak gro ludzi robi "szkolenia CLS", które więcej mają wspólnego z pierwszą pomocą a nie CLS ;)
PitBear
29-07-2012 @ 12:53
Fajne ćwiczenia, tyle, że (jak już ktoś napisał na facebooku) chłopaki przy udzielaniu pierwszej pomocy zapomnieli o rękawiczkach jednorazowych...
Churchill_MD
29-07-2012 @ 14:26
Różnie to bywa z tymi rękawiczkami ;-)
Zasada jest oczywiście taka, że zakładamy je ZAWSZE. Problem się pojawia, kiedy z jakichś powodów nie posiadamy ich przy sobie.

Słyszałem takie zdanie, że jeśli ktoś współdziała w grupie, w której ludzie się znają i wiedzą, że każdy jest zdrowy, to można zaryzykować udzielanie pomocy bez rękawiczek. Nie jestem do końca pewien, czy jest to dobry pomysł.

Niestety rękawiczki mają to do siebie, że:
- przy wszelkich bardziej gwałtownych manipulacjach przy oporządzeniu niszczą się (i to naprawdę szybko),
- w przypadku ciemnego koloru rękawiczek ciężko czasem, szczególnie przy złych warunkach oświetlenia, zobaczyć na nich krew. Dlatego oprócz (jakże taktycznych) czarnych rękawiczek, warto mieć ze sobą zwykłe fioletowe, czy też niebieskie,
- no i trudno w nich poczuć krew na rękach przy wstępnym badaniu rannego, co ma znaczenie przy akcji w ciemności.

Zastanawiam się nad tym, czy w czasie szkolenia ktoś rzeczywiście zapomniał, czy też wspomniał, że na potrzeby szkolenia rękawiczek nie będzie używał?
zia
29-07-2012 @ 15:41
Nie zapomnieli, do niektorych ćwiczeń zakladano, do niektorych specjalnie zdejmowano. Z racji doswiadczenia instruktorow zadn aspekt nie został pominiety, każdy omówiony co jak i dlaczego. Ładna teoria sobą, a gdy przyjdzie co do czego.. welcome in real world.
Fizyk
29-07-2012 @ 14:04
HEHE rękawiczki..chciałbym to zobaczyć jak żołnierz pod ostrzałem ma ubierać rękawiczki jednorazowe..
PitBear
29-07-2012 @ 14:14
Widać od razu, że masz pojęcie o udzielaniu pierwszej pomocy... http://www.army.mil/article/65678/101st_Soldiers_compete_for_Best_Medic/ - podpis pod zdjęciem "...puts on a pair of latex gloves before providing first aid to a simulated casualty...". Głupi Ci Amerykanie, co? Dbają o własne zdrowie...
Churchill_MD
29-07-2012 @ 14:28
sweeet lord!

POD OSTRZAŁEM się OSTRZELIWUJESZ!!! A nie udzielasz pierwszej pomocy!
figo79
29-07-2012 @ 21:52
PitBear - fajnie że umiesz czytać ale to nie jest prawdziwe życie. Ewentualne zakażenie nie jest problemem w danej chwili, w sytuacji kryzysowej gość ma być podtrzymany przy życiu, nie liczy się specjalnie to czy rana jest czysta albo czy go boli.
PitBear
29-07-2012 @ 14:14
Widać od razu, że masz pojęcie o udzielaniu pierwszej pomocy... http://www.army.mil/article/65678/101st_Soldiers_compete_for_Best_Medic/ - podpis pod zdjęciem "...puts on a pair of latex gloves before providing first aid to a simulated casualty...". Głupi Ci Amerykanie, co? Dbają o własne zdrowie...
Fizyk
29-07-2012 @ 14:19
Ehh jak widać na Twoim zdjęciu ten amerykaniec jest "pod ostrzałem " ... nie chcę się spierać, ja byłem na wykładach, gdzie instruktor( niestety nie mogę podać z jakiej jednostki ) nam opowiadał jak wygląda prawdziwa udzielanie pomocy rannemy pod ostrzałem..ale widzę że masz większe doświadczenie niż ludzie z polskich jednostek specjalnych..

Co do amerykanów..się z Tobą zgodzę :)
PitBear
29-07-2012 @ 14:38
A ten twój tajny instruktor nie podpowiedział Ci, że najpierw rannego to trzeba odciągnąć gdzieś w bezpieczne miejsce....? Czy może jak na filmach - granaty wybuchają, pociski świszczą, a ty mu bohatersko udzielasz pierwszej pomocy osłaniając własnym ciałem...
Churchill_MD
29-07-2012 @ 14:26
Różnie to bywa z tymi rękawiczkami ;-)
Zasada jest oczywiście taka, że zakładamy je ZAWSZE. Problem się pojawia, kiedy z jakichś powodów nie posiadamy ich przy sobie.

Słyszałem takie zdanie, że jeśli ktoś współdziała w grupie, w której ludzie się znają i wiedzą, że każdy jest zdrowy, to można zaryzykować udzielanie pomocy bez rękawiczek. Nie jestem do końca pewien, czy jest to dobry pomysł.

Niestety rękawiczki mają to do siebie, że:
- przy wszelkich bardziej gwałtownych manipulacjach przy oporządzeniu niszczą się (i to naprawdę szybko),
- w przypadku ciemnego koloru rękawiczek ciężko czasem, szczególnie przy złych warunkach oświetlenia, zobaczyć na nich krew. Dlatego oprócz (jakże taktycznych) czarnych rękawiczek, warto mieć ze sobą zwykłe fioletowe, czy też niebieskie,
- no i trudno w nich poczuć krew na rękach przy wstępnym badaniu rannego, co ma znaczenie przy akcji w ciemności.

Zastanawiam się nad tym, czy w czasie szkolenia ktoś rzeczywiście zapomniał, czy też wspomniał, że na potrzeby szkolenia rękawiczek nie będzie używał?
Churchill_MD
29-07-2012 @ 14:28
sweeet lord!

POD OSTRZAŁEM się OSTRZELIWUJESZ!!! A nie udzielasz pierwszej pomocy!
PitBear
29-07-2012 @ 14:38
A ten twój tajny instruktor nie podpowiedział Ci, że najpierw rannego to trzeba odciągnąć gdzieś w bezpieczne miejsce....? Czy może jak na filmach - granaty wybuchają, pociski świszczą, a ty mu bohatersko udzielasz pierwszej pomocy osłaniając własnym ciałem...
Churchill_MD
29-07-2012 @ 14:49
Wcale nie TRZEBA NAJPIERW nikogo nigdzie odciągać. Należy zdobyć przewagę nad przeciwnikiem, aby móc BEZPIECZNIE udzielić pomocy.

Ludzie - zasady udzielania pomocy na polu walki są proste jak ruchanie. Nie komplikujcie sobie życia :-)
PitBear
29-07-2012 @ 14:53
No chyba, że tak. Tyle, że to jest bardzo luksusowy scenariusz. Ale podoba mi się :-) Nie można się nie zgodzić :-)
Promant
29-07-2012 @ 17:10
Dokładnie. Medycy nie klonują, nie rzuca się ich nagle pod ogień, bo szybko zabrakłoby ludzi z jakimkolwiek doświadczeniem. To już nie są czasy II WŚ, trochę się zmieniło.
Nie mówiąc o tym, że takie "odciąganie" nie sprawdzonego rannego może mu porządnie zaszkodzić.
Dzięki Churchill za przykłady z rękawiczkami. Jeszcze na dyżurze, czy już po? :P
PitBear
29-07-2012 @ 14:53
No chyba, że tak. Tyle, że to jest bardzo luksusowy scenariusz. Ale podoba mi się :-) Nie można się nie zgodzić :-)
zia
29-07-2012 @ 15:41
Nie zapomnieli, do niektorych ćwiczeń zakladano, do niektorych specjalnie zdejmowano. Z racji doswiadczenia instruktorow zadn aspekt nie został pominiety, każdy omówiony co jak i dlaczego. Ładna teoria sobą, a gdy przyjdzie co do czego.. welcome in real world.
Pritcher
29-07-2012 @ 16:25
Panowie, znowu zaczyna się hejt o nic. Wyżej ktoś wyjaśnił, do niektórych ćwiczeń były rękawiczki, do innych je zdejmowali.
Promant
29-07-2012 @ 17:10
Dokładnie. Medycy nie klonują, nie rzuca się ich nagle pod ogień, bo szybko zabrakłoby ludzi z jakimkolwiek doświadczeniem. To już nie są czasy II WŚ, trochę się zmieniło.
Nie mówiąc o tym, że takie "odciąganie" nie sprawdzonego rannego może mu porządnie zaszkodzić.
Dzięki Churchill za przykłady z rękawiczkami. Jeszcze na dyżurze, czy już po? :P
Churchill_MD
29-07-2012 @ 18:35
jeszcze na dyżurku.

a dla tych, którzy lubią się pohejtować, zapodaję filmik instruktażowy z serii "kilka rzeczy poszło źle"

http://www.youtube.com/watch?NR=1&feature=endscreen&v=AcoDRBPur7A

- po ataku nie uzyskano przewagi nad przeciwnikiem (nawet go nie zlokalizowano). większość drużyny schowała się za transporterem, gapiła na rannego, pstrykała fotki itp.
- rannego nie rozbrojono.
- można się nieco przyczepić, że nie użyto apteczki rannego, tylko innego członka zespołu. w zasadzie każdy ma swój właśnie po to, żeby koledzy mogli go opatrzyć.
- zauważcie, że osoba zaopatrująca rannego otwiera apteczkę i czyta instrukcję obsługi opatrunku. tak w żadnym razie nie powinno być. każda z tych rzeczy jest w IFAK'u i KAŻDY MUSI umieć posługiwać się tymi sprzętami - o tym jest mowa w podstawowym szkoleniu. w tym przypadku przyjmijmy, że było w miarę spokojnie, ale czasem takie czytanie może kosztować utratę cennego czasu. co jeśli nie byłoby światła? pewne umiejętności trzeba mieć opanowane wręcz w taki sposób, aby wykonywać je po omacku (choćby założenie stazy).
- no i bez rękawiczek. to, że ktoś mówi jak to wygląda w realu, nie zwalnia nas dbania o WŁASNE zdrowie i od logicznego myślenia - rany były dobrze widoczne i nie było konieczności jakiegoś dogłębnego ich poszukiwania - nie trzeba się było zdawać na poszukiwanie po omacku źródła krwawienia.

Tak przy okazji: taka rana może być bardzo nieciekawa. Kula przeszła przez miednicę w pobliżu dużych tętnic, które w zasadzie są nie do uciśnięcia...
figo79
29-07-2012 @ 21:52
PitBear - fajnie że umiesz czytać ale to nie jest prawdziwe życie. Ewentualne zakażenie nie jest problemem w danej chwili, w sytuacji kryzysowej gość ma być podtrzymany przy życiu, nie liczy się specjalnie to czy rana jest czysta albo czy go boli.
ORKAN_Hubert
30-07-2012 @ 23:22
Rękawiczki są nie tylko po to by się nie zarazić, ale również by nie dopuścić do zakażenia/zabrudzenia ran u poszodowanego.
Churchill_MD
31-07-2012 @ 21:11
mówisz oczywiście o rękawiczkach JAŁOWYCH, zakładanych zgodnie z zasadami aseptyki i to najczęściej w warunkach ambulatorium/szpitala/sali operacyjnej, a nie w kurzu, błocie na polu walki? prawda? prawda?...
Churchill_MD
31-07-2012 @ 21:11
mówisz oczywiście o rękawiczkach JAŁOWYCH, zakładanych zgodnie z zasadami aseptyki i to najczęściej w warunkach ambulatorium/szpitala/sali operacyjnej, a nie w kurzu, błocie na polu walki? prawda? prawda?...
ORKAN_Hubert
31-07-2012 @ 21:30
Nie, i pewnie mnie zaraz mnie będziesz przekonywał, że osoba który mi to mówiła (paramedyk wojsk specjalnych po służbie w medevacu) się nie zna. Prawda? prawda?...
Churchill_MD
01-08-2012 @ 17:23
absolutna prawda!

NAJNOWSZE

Loading...