Parafrazując klasyczny cytat, można dziś powiedzieć: "Źle się dzieje w Ameryce". Airsoftowcy amerykańscy, którzy z niepokojem obserwowali proces wprowadzania nowego prawa w Kalifornii, w oparciu o ustawę SB 199 kongresmena Kevina De Leóna - dziś stoją przed widmem wprowadzenia dużo ostrzejszego prawa obowiązującego w całym kraju. Jest to efekt serii wypadków z udziałem replik broni, o których pisaliśmy w starszych newsach.
Do senatu USA trafił bowiem, już w styczniu, projekt ustawy senackiej SB 213, złożony przez senator Barbarę Boxer (Kalifornia). Ustawa, jeżeli projekt zostanie przegłosowany - stanie się prawem federalnym i obejmie całe Stany Zjednoczone. Obecnie sprawa projektu ustawy została nagłośniona.
Ustawa przewiduje zaostrzenie prawa w formie:
zakazu produkcji, handlu, transportu lub importu wszelkich "zabawek", które wyglądają podobnie do broni lub imitacji (replik) broni palnej - jeżeli cała powierzchnia zewnętrzna repliki nie jest na stałe pomalowana w kolorze białym, jasnym pomarańczowym lub innym określonym przepisami jasnym kolorem.
Ustawa dotyczy replik pneumatycznych - ASG oraz wiatrówek, z wyłączeniem markerów PB. W chwili obecnej dokument znajduje się w senackiej Komisji Handlu, Nauki i Transportu.
Obecnie amerykańscy airsoftowcy przygotowują petycję do senatorów, aby nie głosowali za ustawą lub wstrzymali się od głosu.
Źródło:
Nie można po prostu wprowadzić prawa, że posiadając replikę asg i wychodząc z nią w miejsce publiczne możesz zginąć bo policjant nie jest w stanie jej odróżnić od broni palnej i robisz to na własną odpowiedzialność?.
Zgadzam się - ludzie bez wyobraźni zwracają uwagę społeczeństwa w naszą stronę, ale wypadki czy celowe działania na czyjąś niekorzyść zdarzają się w każdej dziedzinie życia i o ile nie można zakazać ogólnie jazdy samochodem (mimo znacznej liczby wypadków na drogach) to airsoft można zakazać bo dla państwa, gospodarki (jak duży procent PKB wytwarza airsoft? Odpowiedź: znikomy) i większości ludzi nie jest potrzebny, a dla wielu nawet jest czymś niezrozumiałym.
Jeżeli ktoś uzna, że zakazanie airsoftu "kupi" mu głosy to obieca to (lub zrobi - zależy od jego aktualnej mocy). Gdybyśmy nie mieli demokracji to nawet 10 zgonów rocznie w skali kraju nie spowodowałoby żadnych zmian (w naszym kraju 10 zgonów z powodu airsoftu nie zdarzyło się od dekady). Bo w kraju bez demokracji - to brutalne co napiszę - 10 nieżyjących Kowalskich w skali kraju nie ma znaczenia. W demokracji te zgony mają znaczenie tylko dlatego, że mogą być siłą do przesunięcia słupków poparcia na plus lub minus.
I to nie musi być kaprys Unii, a pojedyńczej partii czy kandydata, który liczy na zwiększone poparcie. Jeśli potencjalne poparcie zwącha dostatecznie dużo partii czy kandydatów to mamy przesrane.
No, kandydat/partia może też zwąchać pieniądze (jeśli wiesz o czym ja mówie).
Dodatkowo, jak sam wspomniałeś, obywatele mogliby się stawiać.
Zrobi się cyrkowo :P
Już to kiedyś napisałem: nie życzę nikomu śmierci, ale zabicie policjanta z różowego kałacha to chyba jedyny sposób na otwarcie osób odpowiedzialnych za takie bezsensowne ustawy.
Zwykle robi się nagonkę w temacie jak najdalszym od ważniejszych problemów, jak kryzysy gospodarcze, korupcja, bezrobocie, tragiczny stan opieki zdrowotnej - znamy to z własnego podwórka; tyle, że u nas nie było jeszcze na tapecie replik, tylko mama Madzi i podobne tematy samograje
.Ale jak tak czytam opinie i artykuły na stronach anglojęzycznych np. na Thumpy's House of Airsoft, to widzę, że sytuacja jest naprawdę dziwna. Pisaliśmy tutaj sporo o wypadkach, w których podkreślano tam problem repliki i strzelania do dzieciaków z replikami. Ale to nie były wszystkie takie wypadki. Jakiś tydzień temu policja bodajże w Utah zastrzeliła gościa w kamizelce taktycznej, który po pościgu wymierzył do nich z AR15; później się okazało, że to replika ASG. Prawdopodobnie człowiek był chory psychicznie i popełnił "samobójstwo z ręki policji", ale i tak podstawowym tematem była ta nieszczęsna replika.
Teraz znowu aresztowano jakichś ludzi dokonujących napadów, w tym nieletniego czy nieletnich i znowu wyjechał temat repliki. W prawie każdym z tych przypadków kwestie replik stawały się nagle pierwszoplanowe w stosunku do samego przestępstwa czy błędu policji - jak postrzelenie nie tego nastolatka. Przy czym nadal nie jest jasne, czy tam w ogóle była replika. Tak mówi policja.Z wypowiedzi na stronach internetowych daje się odczuć, że Amerykanie sami zastanawiają się o co właściwie chodzi i skąd taka nagonka - nawet do tego stopnia, że zaczynają podejrzewać policję o robienie sobie wygodnej wymówki i dupochronu z replik - żeby tuszować własne błędy czy nieuzasadnione użycie broni palnej (jak oni to określają: śmmiercionośnych środków reakcji). No i pozostaje kwestia powolnego ograniczania dostępu do broni.
Dlatego wcale bym się nie zdziwił gdyby faktycznie chodziło tylko i wyłącznie o stopniowe ograniczenie swobód społeczeństwa.
"According to investigators, Orlando Lowery, 23, was found in possession of a loaded .380 caliber semi-automatic handgun that was painted red to resemble a toy gun."
Osobiście uważam, że policja zachowa się tak, jak w drugim przypadku - ustawa dla bezpieczeństwa nic nie zmieni.
Zwłaszcza w kontekście wypowiedzi takich ludzi jak szef policji w Kalifornii, czy sam niesławny kongresmen De Leon, którzy twierdzą, ze policja i tak będzie reagować zgodnie z wyszkoleniem, nawet jeśli "broń" będzie pomalowana.
Innymi słowy wprowadzają ustawę o malowaniu replik, żeby nie zastrzelić dzieciaka z repliką, ale jak ktoś wyceluje w policjanta pomalowaną tak "broń" - to i tak zostanie zastrzelony.
I gdzie tu jakaś logika?
Natomiast doskonale rozumiem, że chodzi o odróżnienie replik, tylko jaki sens w całym tym zamieszaniu: blokowaniu produkcji, handlu i posiadania normalnych replik, skoro koniec końców okazuje się , że policjant i tak strzeli do nastolatka z pomalowaną repliką?
Tylko... po co? Reakcji policji to nie zmienia, a jeśli zmienia - tym gorzej, widać z powyższych zdjęć. Wymóg malowania replik jak dla mnie tylko powoduje zagrożenie, aniżeli przyczynia się do poprawy bezpieczeństwa.
Tak ja to widzę.
Zgadzam się - ludzie bez wyobraźni zwracają uwagę społeczeństwa w naszą stronę, ale wypadki czy celowe działania na czyjąś niekorzyść zdarzają się w każdej dziedzinie życia i o ile nie można zakazać ogólnie jazdy samochodem (mimo znacznej liczby wypadków na drogach) to airsoft można zakazać bo dla państwa, gospodarki (jak duży procent PKB wytwarza airsoft? Odpowiedź: znikomy) i większości ludzi nie jest potrzebny, a dla wielu nawet jest czymś niezrozumiałym.
Jeżeli ktoś uzna, że zakazanie airsoftu "kupi" mu głosy to obieca to (lub zrobi - zależy od jego aktualnej mocy). Gdybyśmy nie mieli demokracji to nawet 10 zgonów rocznie w skali kraju nie spowodowałoby żadnych zmian (w naszym kraju 10 zgonów z powodu airsoftu nie zdarzyło się od dekady). Bo w kraju bez demokracji - to brutalne co napiszę - 10 nieżyjących Kowalskich w skali kraju nie ma znaczenia. W demokracji te zgony mają znaczenie tylko dlatego, że mogą być siłą do przesunięcia słupków poparcia na plus lub minus.
I to nie musi być kaprys Unii, a pojedyńczej partii czy kandydata, który liczy na zwiększone poparcie. Jeśli potencjalne poparcie zwącha dostatecznie dużo partii czy kandydatów to mamy przesrane.
No, kandydat/partia może też zwąchać pieniądze (jeśli wiesz o czym ja mówie).
"According to investigators, Orlando Lowery, 23, was found in possession of a loaded .380 caliber semi-automatic handgun that was painted red to resemble a toy gun."
U Nas dostęp do broni jest skomplikowany, broni jest mało, ludzie od wojny jej nie widzieli powszechnie na ulicy. Pojawia sie na świętach, wystawach i imprezach jako ciekawostka i nie jest w ogóle kojarzona ze skrajnym niebezpieczeństwem. Nawet w prasie napad z bronią opisywany jest z góry jako "użycie przedmiotu przypominającego broń". A same napady są często robione z użyciem białej broni. Dlatego widok gościa paradującego z karabinem po ulicy nie powoduje paniki i ostrej reakcji policji. Ludzie najczęściej sobie z takich "osobników" żartują i traktują to jako ciekawostkę. Może w prywatnym obiekcie jak centrum handlowe zareagowałaby ochrona i nakazała facetowi opuszczenie obiektu, by nie niepokoić innych klientów, ale to wciąż lekka reakcja. Najostrzejsza reakcja wychodzi od innych graczy. Potrafią zj*bać na ulicy, znaleźć go w środowisku i wymusić odpowiednie ograniczenia. Czyli pilnujemy własnego podwórka.
Trzeba się jednak przygotować na falę młodych i nieodpowiedzialnych ludzi, których z roku na rok jest coraz więcej, a zdobycie repliki nie jest trudne. Szczególnie dla dzieciaków z bogatymi rodzicami, którzy są rozpuszczani i uczeni, że mogą robić co chcą. Bo o ile środowisko nieźle się trzyma i kontroluje wzajemnie, to na takich ludzi ma znikomy wpływ. Warto by się zastanowić co z takimi ludźmi robić. Czy im się nie zamarzy sława w amerykańskim stylu i nie zaczną robić szumu w szkołach lub drażnić policji, która rzadko używa broni nawet w sytuacji zagrożenia. Bo przez takie osoby myślące, że są poza wszelką odpowiedzialnością, możemy się rzucić w oczy któremuś z polityków, który to wykorzysta. Szczególnie, że ROMB walczy o prawo do posiadania broni i na pewno są solą w oku co niektórych.
Niestety podejście "młodzież to nie nasz problem", "nam się nie chce nikogo edukować" itd. może się w końcu okrutnie na środowisku w Polsce zemścić. Takie jest przynajmniej moje zdanie w tej materii.
Osobiście uważam, że policja zachowa się tak, jak w drugim przypadku - ustawa dla bezpieczeństwa nic nie zmieni.
Zwłaszcza w kontekście wypowiedzi takich ludzi jak szef policji w Kalifornii, czy sam niesławny kongresmen De Leon, którzy twierdzą, ze policja i tak będzie reagować zgodnie z wyszkoleniem, nawet jeśli "broń" będzie pomalowana.
Innymi słowy wprowadzają ustawę o malowaniu replik, żeby nie zastrzelić dzieciaka z repliką, ale jak ktoś wyceluje w policjanta pomalowaną tak "broń" - to i tak zostanie zastrzelony.
I gdzie tu jakaś logika?
Natomiast doskonale rozumiem, że chodzi o odróżnienie replik, tylko jaki sens w całym tym zamieszaniu: blokowaniu produkcji, handlu i posiadania normalnych replik, skoro koniec końców okazuje się , że policjant i tak strzeli do nastolatka z pomalowaną repliką?
Niestety podejście "młodzież to nie nasz problem", "nam się nie chce nikogo edukować" itd. może się w końcu okrutnie na środowisku w Polsce zemścić. Takie jest przynajmniej moje zdanie w tej materii.
Tylko... po co? Reakcji policji to nie zmienia, a jeśli zmienia - tym gorzej, widać z powyższych zdjęć. Wymóg malowania replik jak dla mnie tylko powoduje zagrożenie, aniżeli przyczynia się do poprawy bezpieczeństwa.
Tak ja to widzę.
Dodatkowo, jak sam wspomniałeś, obywatele mogliby się stawiać.
Jak w stanach to przejdzie to wcześniej czy później i nam się za dupska wezmą :)
Więc muszę spiąć poślady i sprowadzić sobie G36 KWA :D puki jeszcze można :P
Dobrze czasy ASG powoli zaczynają się kończyć, szkoda ;(
Zrobi się cyrkowo :P
Hooooooojnia na maxa ale cóż można zrobić czas pokaże co z tego się urodzi.