Biorąc pod uwagę, że repliki ASG wymyślono nie do niedzielnej zabawy hobbystów, lecz by umożliwić trening formacjom paramilitarnym - działania SGO można nazwać "powrotem do podstaw", gdzie repliki wykorzystywane są zgodnie z ich pierwotnym przeznaczeniem.
Cykl artykułów przedstawiających inicjatywy Specjalnych Grup Operacyjnych, prezentowany na łamach WMasg, zyskał wielu czytelników. I choć w większości pozostaniemy hobbystami, bawiącymi się "w wojnę", to jednak ciekawie jest zapoznać się z poważniejszymi działaniami, z wykorzystaniem również sprzętu ASG.
Jednocześnie zachęcamy inne grupy oraz formacje do podzielenia się informacjami o własnych dokonaniach i przedsięwzięciach.
Zapraszamy do lektury:
Zainteresowanie różnych instytucji formacjami pasjonackimi SGO pozwala na realizację nietypowych projektów, o których sami kilka miesięcy temu nawet byśmy nie myśleli. Jedną z takich akcji była symulacja szturmowania zajętej przez terrorystów szkoły oraz ewakuacja ponad 300 uczniów gimnazjum nr 29 w Gdańsku.
Inicjatywa organizacji tego rodzaju zajęć wyszła ze strony dyrekcji i grona pedagogicznego szkoły, którą zaciekawiły pokazy SGO na Uniwersytecie Gdańskim w trakcie Bałtyckich Dni Nauki.
Dowództwo SGO dostrzegło ogromne możliwości płynące z działań na obiekcie szkolnym i zaproponowało interaktywną symulację ewakuacji szkoły:
"Nie było to proste zadanie. formuła zajęć miała uświadomić dzieciom zagrożenia w takich sytuacjach, walkę ze stresem i reakcje na przebieg zdarzeń. Oznaczało to dużą odpowiedzialność, bo każdy nasz błąd przy symulacji czy warsztatach mógł utrwalić u nich złe nawyki, a tym samym w przyszłości spowodować zagrożenie ich zdrowia i życia. Dlatego mimo tak złożonego zagadnienia jakim jest ASI i HRT, szczegółowo przedstawiliśmy tylko tą tematykę, co do której mieliśmy pewność prawidłowości rozwiązań." - Ramirez.
Na kilka dni przed symulacją, w szkole pojawiły się osoby reprezentujące grupę w celu zapoznania się z budową obiektu, rozpoznania dróg ewakuacyjnych oraz przeprowadzenia rozmów z kadrą pedagogiczną. Wspólnie zadecydowano o zachowaniu całej operacji w tajemnicy przed uczniami szkoły - nieprzewidywalność zachowań i losowość zdarzeń było jednym z założeń grupy i dawało możliwości sprawdzenia swoich planów i umiejętności w dynamicznym, zmiennym i wymagającym środowisku. Co ważne, SGO Gdańsk otrzymało możliwość zastosowania dostępnych środków pozoracji: ekranów dymnych, prostej pirotechniki i ładunków hukowo-błyskowych (wskazano również wobec których klas można zastosować dodatkowe metody dyscyplinujące). O szczegółach akcji poinformowano również oczywiście Policję i inne służby. Na 2 godziny przed akcją zespoły realizacyjne pojawiły się w okolicach szkoły i w ukryciu czekały na rozpoczęcie operacji.
O godzinie 10:28 wszyscy operatorzy zajęli już swoje pozycje, a strefa filtracyjna czekała na pierwszych odbitych zakładników. Równo o godzinie 10:30 przerywany dzwonek zasygnalizował rozpoczęcie akcji, w tym samym momencie na korytarzach 3 piętrowego obiektu rozległy się wybuchy - rozpoczęła się planowana ewakuacja. Podczas gdy korytarze i schody pilnowane były przez zespoły zabezpieczenia, zespół szturmowy przejmował po kolei wszystkie klasy.
Warto zwrócić uwagę na kartkę na drzwiach. Oznaczono w ten sposób klasy (sportowe), które sprawiały najwięcej problemów nauczycielom. Tutaj nie było "patyczkowania się".
Po przeszukaniu uczniowie w piątkach opuszczali w pośpiechu swoje klasy. Co ważne, nie było przypadków niesubordynacji czy ignorowania poleceń. Również operatorzy dobrze wykonali swoją pracę ponieważ zapanowali nad wszystkimi uczniami (stosunek 300 do 18 mówi to sam za siebie), a do czynienia mieli z różnymi sytuacjami - łącznie z próbą zabarykadowania klasy.
Wzorowana na ewakuacji planowanej operacja, zajęła niecałe 15 min. W tym czasie SGO bezpiecznie ewakuowało ponad 300 uczniów, oczyściło 16 klas i zabezpieczyło 3 kondygnacyjny budynek. Całość akcji przebiegła płynnie, korytarze i schody były cały czas ubezpieczane, uczniowie kierowali się we wskazywanym kierunku i co najważniejsze nie było objawów paniki mimo wybuchu petard i dymu.
Po zakończeniu akcji uczniowie czekali na dalszy przebieg zdarzeń w wyznaczonej strefie filtracyjnej. Miłym akcentem dla cały czas skupionego zespołu były spontaniczne oklaski wszystkich uczestników, w momencie gdy szkołę opuszczały ostatnie osoby z SGO Gdańsk. Warto zaznaczyć, że uczniowie cały czas nie wiedzieli jeszcze co się dzieje.
Ujawnianie pierwszych informacji rozpoczęliśmy od wyjaśnienia na czym polegał incydent, w którym uczestniczyli i w jaki sposób został on rozwiązany. Uczniowie dowiedzieli się, że po aresztowaniu napastników rozpoczęto ewakuację budynku klasa po klasie i że była to tzw. ewakuacja planowana. Wyjaśniono również jak zachować się w sytuacjach działania interweniujących grup antyterrorystycznych.
Następnie zaproszono uczniów do wysłuchania warsztatów z zakresu samoobrony, uwzględniających szczególnie zagadnienia związane z obroną przed bronią używaną podczas brania przez porywaczy zakładników, czyli noży i pistoletów. Skupiono się na idei samoobrony i warunków jej wykorzystania (głównie w systemie Krav Maga). Przy prezentacji technik obrony z bronią palną, wyjaśniono zasadę pracy i blokady zamka oraz sposobów na rozbrojenie jednostki, a tym samym pozbawienia napastnika narzędzia ataku.
Druga prezentacja obejmowała obronę przed atakiem nożem, oraz sposoby na wykorzystanie ograniczeń napastnika korzystającego z takiego narzędzia.
Po warsztatach zaproszono do udziału w kolejnej symulacji. Tym razem zaprezentowana miała być sytuacja odbicia zakładnika i natychmiastowa ewakuacja. Napastnik z zakładnikiem (ochotniczka jednej z obecnych klas), pojawiłi się przed budynkiem szkoły. Gdy zespól szturmowy uzbrojony w tarcze balistyczną zmuszał do poddania się (a tym samym skupiał na sobie uwagę napastnika), drugi zespół schowany za budynkiem czekał już na odpowiedni moment i użycie ładunków hukow-błyskowych o skróconym czasie zapłonu. Za plecami zaskoczonego napastnika wybuchł ładunek, ofiara wyrwała się z chwytu, a zespół "rzucił" się na napastnika, obezwładnił i rozbroił.
Kolejna dawka wiedzy dla uczniów obejmowała pierwszą pomoc. Podobnie jak przy samoobronie, skupiono się na zagadnieniach przedstawiających specyfikę sytuacji w której pojawiają się zakładnicy. Omówiono więc możliwe obrażenia podczas ataków napastników na potencjalne ofiary - czyli rany kłute i szarpane oraz rany postrzałowe. Ponieważ osoby realizujące te zagadnienia są nie tylko ratownikami ale również pasjonatami tych zagadnień, możliwe było zaprezentowanie różnic między apteczkami cywilnymi i "bojowymi". Omówiono również podstawowe różnice między medycyną cywilną, a TCCC i TEMS. Jedną z praktycznych prezentacji była pierwsza pomoc udzielana rannemu operatorowi, pokazująca utrudnienia wywołane dużą ilością wyposażenia, ale również pomocne przy tym systemy jak chwyty ewakuacyjne i QR.
Trzecia symulacja przedstawiała ewakuację skrytą. Zespół szturmowy poruszał się w strefie względnie bezpiecznej. Dla zmylenia terrorysty i zapewnienia bezpieczeństwa zespołu, przy głównym wejściu do obiektu użyty został ekran dymny. W tym momencie pod okno jednej z klas podstawiono drabinę. Dwóch operatorów wspięło się do klasy i zarządziło ewakuację. W ciągu 2 minut, przez okno po drabinie, klasę opuściło ponad 10 osób, a za nimi na końcu do strefy bezpiecznej oddalił się zespół ewakuacyjny.
Ostatnia symulacja zaprezentowała działania dynamiczne z użyciem sekcji wysokościowej oraz natychmiastową ewakuację. 2 operatorów (w zasadzie operator i operatorka, ponieważ jednym ze specjalistów w sekcji działań wysokościowych jest dziewczyna) zajęło stanowiska nad oknem klasy, w której znajdował się porywacz. Po wrzuceniu granatu hukowo-błyskowego, nastąpił szturm przez okna i drzwi. Po pokazie zaprezentowane zostały dodatkowo techniki zjazdowe i asekuracyjne.
Na koniec uczniom przekazano najważniejszą wiedzę - jak zachować się w przypadku ataku na szkołę. Problem ten przedstawiono na podstawie rozwiązań implementowanych w placówkach edukacyjnych w stanie Texas, gdzie uczniowie są specjalnie przygotowywani na wypadek sytuacji ASI. Możliwe zagrożenia (na szczęście w Polsce praktycznie nierealne) przedstawiono poprzez przybliżenie incydentów z udziałem zakładników w dużych obiektach (w tym szkołach) - takich jak ataki snajperów (Texas 1996, Waszyngton 2002), sytuacje zakładnicze (Moskwa 2002, Biesłan 2004) czy aktywnych strzelców (2007 Wirginia, 2012 Kano).
Dyrektor podczas podziękowań zaznaczył, że cała akcja miała wyjątkowo profesjonalny charakter i w swojej pracy jako pedagog nie brał udziału w tego rodzaju przedsięwzięciu. Nasza współpraca ze szkołą była wręcz wzorowa i z pewnością zaangażujemy się jeszcze przy innych projektach realizowanych w tej placówce.
Specjalne Grupy Operacyjne od pewnego czasu ściśle współpracują z rożnymi szkołami. Poza SGO Gdańsk tego rodzaju inicjatywy realizuje również SGO BOST z Bielska - organizując selekcje i szkolenia dla klas mundurowych oraz współpracując z Centrum Bezpieczeństwa i Edukacji Służb Mundurowych Wyższej Szkoły Biznesu w Dąbrowie Górniczej. Pozwala to na budowę społecznego zaangażowania SGO oraz wzrost roli formacji pasjonackich w procesie pro-obronnej edukacji młodzieży.
Źródło:
Fajnie że ktoś pokazuje że jak się chce to można zrobić coś ciekawego.
Swego czasu trochę oglądałem materiałów dokumentalnych o różnych akcjach w USA, Ameryce Pd i na Bliskim Wschodzie - nigdzie nie widziałem żeby w ogóle ktoś "patyczkował się" z zakładnikami, zwłaszcza w sytuacji, gdy pośród nich może kryć się terrorysta.
A tu, to mamy tylko ciekawy pokaz/szkolenie. :)
Oczywiście zaraz posypią się gromy na moja głowę, ale takie jest moje zdanie (na szczęscie widzę, że nie tylko moje http://forum.wmasg.pl/topic/126944-symulacje-asi-i-hrt-sgo-gdansk-w-gimnazjum-nr-29/ )
Na marginesie, to więcej agresji i brutalności spotkać można przeciętnie na korytarzu w trakcie przerwy. Ktoś musi w końcu zadać pytanie, jakim prawem gimnazjalista może obezwładnić drugiego gimnazjalistę? To podpada pod KK...
Zarzuty o "przekroczenie uprawnień" byłyby zdecydowanie na miejscu, gdyby realne jednostki policji i AT w Polsce podejmowały się aktywnie zadania edukacji młodzieży w taki właśnie, niecodzienny i cholernie ciekawy sposób. Tak, oczywiście pogadanki są sprawdzoną i całkowicie bezpieczną, a także wybitnie skuteczną metodą wpajania dobrych nawyków... Proponuję przyjrzeć się twarzom wyprowadzanej gimbazy. Szok i przerażenie, terror?
Zamiast bawić się w adwokatów biednych, poszkodowanych młodocianych zostawmy to im samym i ich opiekunom. Jeżeli komuś z nich brutalne wyprowadzanie wybitnie się nie podobało i jego rodzice uznają, że przekroczono granice, może zgłosić sprawę prawdziwym służbom i z całą pewnością wygra.
Co się tyczy SGO- skoro akcja okazała się być sukcesem, zdecydowane gratulacje.
A tak serio, bardzo złym symptomem jest brak odpowiedzi na pytanie o zabezpieczenie medyczne tej akcji. W ruch poszła pirotechnika przecież. Nie wspominając o małym, ale realnym ryzyku wybuchu paniki. I ciekawe jak sobie 'operatorzy' poradzili ze wspomnianą sytuacją próby barykadowania klasy. I co to za koleś z naszywką 'Rozpoznanie minersko-pirotechniczne'?
BTW, na stronie szkoły jest mowa o 'Specjalnej Grupie Antyterrorystycznej'. Ciekawe na ile dyrekcja jest świadoma kto zacz.
Po pierwsze wszystko odbyło się z inicjatywy dyrekcji. Po drugie nie jest to pierwszy pokaz SGO w placówce edukacyjnej i współpracują z różnymi szkołami, także o kierunkach wojskowych.
Zabezpieczenie medyczne?
Uważasz, że prowadzący szkolenie ratownicy medyczni nie stanowili takiego zabezpieczenia? Osobiście, jako wychowawca pracujący w szpitalu i osoba trochę znająca warunki panujące w polskich szkołach, śmiem twierdzić, że podczas tego pokazu już sama obecność ratowników stanowiła 100% lepsze "zabezpieczenie medyczne" niż istnieje obecnie w wielu szkołach na co dzień. A o wypadek w szkole tak samo łatwo jak gdzie indziej. Kwestia "cywili" też nie jest tu jednoznaczna. Czy wiesz ilu członków SGO pracuje w "służbach"? Kto szkolił SGO do tej pory, a czym się nie afiszują?
I poza wszystkim - działanie to przeprowadzono za wiedzą i zgodą policji.Dlatego nie zaczynajmy polowania na czarownice, zwłaszcza gdy ktoś nie dysponuje pełnymi informacjami.
I jeśli członkowie SGO działają w 'służbach', to czemu nie realizują takich inicjatyw w ramach swoich struktur? Taka szczera rada, niech włączą to w swoje działania. Tak czy siak uważam że poza silnym 'parciem na szkło', nie mam im nic do zarzucenia, dobrze że coś robią. Dziś zbiorą trochę batów przez internet, wyciągną wnioski, i następnym razem zrobią coś fajniejszego. Poprzeczkę ustawiają sobie wysoko. I to jest dobre.
Ale pewnie mięli frajdę uczniowie jak AT im wskoczyło podczas klasówki xD
"Warto zwrócić uwagę na kartkę na drzwiach. Oznaczono w ten sposób klasy (sportowe), które sprawiały najwięcej problemów nauczycielom. Tutaj nie było "patyczkowania się".
FLESZEM GÓWNIARZY! xD Weźcie, bo dajecie tylko pomysły MEN
Fajnie że ktoś pokazuje że jak się chce to można zrobić coś ciekawego.
Na marginesie, to więcej agresji i brutalności spotkać można przeciętnie na korytarzu w trakcie przerwy. Ktoś musi w końcu zadać pytanie, jakim prawem gimnazjalista może obezwładnić drugiego gimnazjalistę? To podpada pod KK...
Zarzuty o "przekroczenie uprawnień" byłyby zdecydowanie na miejscu, gdyby realne jednostki policji i AT w Polsce podejmowały się aktywnie zadania edukacji młodzieży w taki właśnie, niecodzienny i cholernie ciekawy sposób. Tak, oczywiście pogadanki są sprawdzoną i całkowicie bezpieczną, a także wybitnie skuteczną metodą wpajania dobrych nawyków... Proponuję przyjrzeć się twarzom wyprowadzanej gimbazy. Szok i przerażenie, terror?
Zamiast bawić się w adwokatów biednych, poszkodowanych młodocianych zostawmy to im samym i ich opiekunom. Jeżeli komuś z nich brutalne wyprowadzanie wybitnie się nie podobało i jego rodzice uznają, że przekroczono granice, może zgłosić sprawę prawdziwym służbom i z całą pewnością wygra.
Co się tyczy SGO- skoro akcja okazała się być sukcesem, zdecydowane gratulacje.
A tak serio, bardzo złym symptomem jest brak odpowiedzi na pytanie o zabezpieczenie medyczne tej akcji. W ruch poszła pirotechnika przecież. Nie wspominając o małym, ale realnym ryzyku wybuchu paniki. I ciekawe jak sobie 'operatorzy' poradzili ze wspomnianą sytuacją próby barykadowania klasy. I co to za koleś z naszywką 'Rozpoznanie minersko-pirotechniczne'?
BTW, na stronie szkoły jest mowa o 'Specjalnej Grupie Antyterrorystycznej'. Ciekawe na ile dyrekcja jest świadoma kto zacz.
Swego czasu trochę oglądałem materiałów dokumentalnych o różnych akcjach w USA, Ameryce Pd i na Bliskim Wschodzie - nigdzie nie widziałem żeby w ogóle ktoś "patyczkował się" z zakładnikami, zwłaszcza w sytuacji, gdy pośród nich może kryć się terrorysta.
A tu, to mamy tylko ciekawy pokaz/szkolenie. :)
1. Użycie piro - jeśli uczniowie byli na to psychicznie pzygotowani (w jakiś sposób poinformowani) to ok. Ale w przeciwnym razie to nie do końca mi się podoba, głównie dlatego, że wśród 300 dzieciaków mogły być jakieś z problemami zdrowotnymi, dla których nagły stres i wyrzut drenaliny mógł stanowić zagrożenie dla zdrowia. W sytuacji realnego zagrożenia nie bierze się tego pod uwagę, bo i tak są w sytuacji bez wyjścia.
2. Pokazywanie dzieciakom z gimnazjum (najgorszy z możliwych wiek rozwoju) sposobów rozbrajania napastnika z noża//broni - niech taki "geniusz" trafi na ulicy menela z nożem i zamiast zwiać/oddać komórkę, kasę spróbuje coś tam zrobić, bo widział na pokazie, że można - tragedia gotowa. Dzieciaki w wieku gimnazjalnym często są pozbawione wyobraźni i zdolności logiczneog myślenia.
3. Pokaz metod udzielania pierwszej pomocy rannemu z raną postrzałową/szarpaną - czy nie lepiej było czas poświęcony na punkty 2 i 3 wykorzystać na pokaz PODSTAWOWYCH czynności resuscytacyjnych w najbardziej prawdopodobnej sytuacji - czyli osoba nieprzytomna na ulicy, ofiara wypadku.. IMHO wzbogaciłoby to powyższy pokaz o wiedzę praktyczną, najbardziej przydatną w realnym życiu.
Mimo wszystko gratuluję Panowie, bo Wasza działalność budzi szacunek, a powyższe uwagi pozostawiam do rozważenia w kolejnych, udanych realizacjach.
Po pierwsze wszystko odbyło się z inicjatywy dyrekcji. Po drugie nie jest to pierwszy pokaz SGO w placówce edukacyjnej i współpracują z różnymi szkołami, także o kierunkach wojskowych.
Zabezpieczenie medyczne?
Uważasz, że prowadzący szkolenie ratownicy medyczni nie stanowili takiego zabezpieczenia? Osobiście, jako wychowawca pracujący w szpitalu i osoba trochę znająca warunki panujące w polskich szkołach, śmiem twierdzić, że podczas tego pokazu już sama obecność ratowników stanowiła 100% lepsze "zabezpieczenie medyczne" niż istnieje obecnie w wielu szkołach na co dzień. A o wypadek w szkole tak samo łatwo jak gdzie indziej. Kwestia "cywili" też nie jest tu jednoznaczna. Czy wiesz ilu członków SGO pracuje w "służbach"? Kto szkolił SGO do tej pory, a czym się nie afiszują?
I poza wszystkim - działanie to przeprowadzono za wiedzą i zgodą policji.Dlatego nie zaczynajmy polowania na czarownice, zwłaszcza gdy ktoś nie dysponuje pełnymi informacjami.
I jeśli członkowie SGO działają w 'służbach', to czemu nie realizują takich inicjatyw w ramach swoich struktur? Taka szczera rada, niech włączą to w swoje działania. Tak czy siak uważam że poza silnym 'parciem na szkło', nie mam im nic do zarzucenia, dobrze że coś robią. Dziś zbiorą trochę batów przez internet, wyciągną wnioski, i następnym razem zrobią coś fajniejszego. Poprzeczkę ustawiają sobie wysoko. I to jest dobre.
Pozatym na tych zdjęciach nie widać przestraszonych i płaczących dzieci tylko rozesmianą gimbusiarnię.
Dodatkowo jak zauważyli koledzy z postów powyżej - zadziwiająco duża frekwencja na lekcjach jak na środek wakacji.
po trzecie primio;) to już czeepianie się wiem - nie piszę się w reportazach "dziewczyna" tylko kobieta.
Po czwarte primo (wiem jestem mega hejterem) policja nie aresztuje tylko zatrzymuje podejrzanego. Aresztować może tylko sąd.